Zmienne nastroje dominujące w ostatnim okresie nie przyniosły istotniejszych zmian sytuacji, a DJIA pozostawał w trendzie bocznym w przedziale 9036-9178 pkt. Z punktu widzenia krótkiego okresu nadal można mówić o korekcie fali wzrostowej, która jak na razie ma stosunkowo łagodną postać konsolidacji. Niezdecydowanie potwierdza większość obecnych przesłanek, choćby zachowanie wskaźników. Najszybsze oscylatory znajdują się w strefach neutralnych i nie dają żadnych wskazań co do kierunku ruchu. Na brak trendu wskazuje też silnie zniżkujący ADX oraz chaotyczne oscylacje +DI i -DI. Listę nieskutecznych sygnałów uzupełnia ROC, który porusza się w bok wokół linii równowagi przebijając ją raz po raz.
Trudno więc w takiej sytuacji o konkretniejsze prognozy. Wybicie dołem z powyższego przedziału powinno przynieść wkrótce test wsparcia na 8970 pkt. Jego przełamanie otworzy z kolei drogę dla spadków mogących w krótkim okresie sięgnąć przynajmniej 8600 pkt., gdzie znajduje się 38.2% zniesienia fali z marca. Pokonanie górnej granicy oddali natomiast wprawdzie groźbę negatywnego wariantu, ale nie będzie jeszcze wiarygodną zapowiedzią większych wzrostów. Aby bowiem myśleć o powrocie do trendu indeks musi przebić się przez szczyt na 9353 pkt. W najbliższym czasie szanse na to są jednak niewielkie, gdyż po drodze mamy inne ważne opory jak chociażby linia ostatnich spadków, czy szczyt na 9278 pkt. Najbardziej prawdopodobna na kolejnych sesjach jest więc dalsza stabilizacja i brak zdecydowanego kierunku.
Nasdaq Composite (16-22.07.03)
Niedźwiedziom udało się wreszcie złamać optymizm popytu i zaznaczyć swą przewagę na rynku wyraźniejszym ruchem spadkowym. Początek okresu przypominał jeszcze niezdecydowanie (świeca wysokiej fali z 16.07), ale okazało się ono wstępem do większej przeceny w następnych dniach. Przyniosła ona kilka sygnałów, które nie są dobrym prognostykiem na najbliższą przyszłość. Najważniejszym jest zejście indeksu poniżej linii trendu wzrostowego z marca będącej jednocześnie dolną granicą kanału wzrostowego oraz pokonanie szczytów z czerwca na wysokości ok. 1685 pkt. Na ostatniej sesji udało się wprawdzie powrócić powyżej tych ważnych wsparć, co pozwala jeszcze traktować przebicie jako naruszenie, ale styl w jakim zostały one obronione nie gwarantuje utrzymania w najbliższym czasie.
Obraz rynku mogłoby poprawić dopiero zamknięcie okna bessy w przedziale 1730-1734 pkt., na co jednak w perspektywie kolejnych kilku sesji szanse nie są duże. Indeks może wprawdzie podciągnąć w ten rejon, ale na większy optymizm nie pozwala chociażby sygnał sprzedaży na MACD, który po przecięciu średniej zwiększa tempo spadków. Podaż powinna więc wykorzystać uzyskaną przewagę i jest dość prawdopodobne, że z okolic luki doprowadzi do kolejnych ataków na linię wzrostów z marca biegnącą aktualnie na wysokości ok.1703 pkt. oraz szczyty z czerwca. Ich sforsowanie byłoby dla rynku bardzo złym sygnałem otwierającym drogę dla głębszej przeceny mogącej sięgnąć wkrótce nawet 1600 pkt.