Potwierdziły to kolejne dwie sesje przynosząc mocniejsze spadki oraz sforsowanie kilku najbliższych wsparć. Jednym z nich była luka hossy w przedziale 1349-1355 pkt., ale znacznie większe konsekwencje może mieć zejście wskaźnika poniżej dna z 17 lipca na wysokości 1345 pkt. W tej sposób powstała bowiem formacja podwójnego szczytu, której wielkość daje potencjał dla spadków przynajmniej do 1304 pkt. Przy obecnych poziomach to niewiele, ale nie można zapominać, iż zasięg ten należy traktować jako w kategoriach minimum. Niekorzystne wrażenie robi również powrót do wnętrza trzymiesięcznego kanału wzrostowego, którego górna granica była kolejnym ważnym poziomem wsparcia.

Dotychczasowy zasięg przeceny wystarczył by niektóre z najszybszych wskaźników, jak choćby Stochastic znalazły się w strefach wyprzedania. Jeśli jednak nawet traktować to jako oznakę zbliżającego się odbicia to obecnie należy liczyć się z tym, iż będzie ono jedynie odreagowaniem ostatnich spadków. Generalnie bowiem większość indykatorów potwierdziła słabnięcie rynku. Dzienne MACD i RSI wygenerowały sygnały sprzedaży. ROC zdecydowanie osunął się w pobliże linii równowagi i chociaż ciągle pozostaje w strefie dodatniej to jednak przy jego obecnych poziomach przebicie poziomu sygnału może spowodować nawet niewielki spadek indeksu. Na indykatorach tygodniowych nie widać jak na razie większych zagrożeń dla trendu zwyżkowego, ale w tym układzie ku ostrożności skłaniać może duże wykupienie rynku. Element ten nabiera tym większego znaczenia, że na wykresie tygodniowym mamy najdłuższą od pół roku czarną świecę, która razem z poprzednią tworzą negatywny układ przypominający objęcie bessy.

Ostatnie dwa dni przyniosły zahamowanie przeceny i lekkie odbicie. Takie zachowanie w połączeniu z wyprzedaniem rynku może więc zapowiadać próbę podciągnięcia rynku na najbliższych sesjach. Pierwszym sprawdzianem dla byków będzie poziom 1345 pkt. Powrót ponad tę granicę anulowałby wymowę wspomnianej formacji podwójnego szczytu, ale nie wystarczy on by mówić o zakończeniu spadkowej korekty. Dopiero sforsowanie ostatniego maksimum na 1387 pkt. oraz wierzchołka wspomnianej formacji wisielca na wysokości 1384 pkt. pozwoliłoby liczyć na dalszą poprawę. Warto jednak zauważyć, że tuż powyżej bo w przedziale ok. 1390-1420 pkt. mamy silne opory w postaci szczytów z marca oraz maja i czerwca ub.r. W tej sytuacji należałoby więc zaczekać na wynik testu tych właśnie ograniczeń jeśli chodzi o przesądzanie kontynuacji tendencji wzrostowej w krótkim okresie. Taka koncentracja ważnych barier podażowych powinna jednak wyzwolić większą aktywność strony podażowej i szanse przebicia w najbliższych dniach nie są zbyt duże, a odbicie może zakończyć się już w pobliżu pierwszych z powyższych barier. Nawet jeśli strona popytowa nie cofnie się więc zbyt głęboko bardziej prawdopodobna w perspektywie kolejnych sesji jest konsolidacja indeksu w przedziale pomiędzy wspomnianymi oporami, a minimum z piątku na wysokości ok. 1320 pkt. niż powrót indeksu do trendu zwyżkowego.

Podsumowując, ostatni tydzień przyniósł osłabienie, które może być zapowiedzią korekty wzrostów. Większość z obecnych przesłanek jak przebicie kilku poziomów wsparcia, zachowanie wskaźników, czy formacja objęcia bessy na wykresie tygodniowym potwierdzają aktywniejszą realizację zysków. Zahamowanie spadków do jakiego doszło w ostatnich dniach daje wprawdzie szanse na odbicie, tym bardziej że niektóre wskaźniki sygnalizują już wyprzedanie rynku, ale nie jest to jeszcze podstawa by oczekiwać wkrótce większej poprawy. Przebicie ostatniego maksimum na 1387 pkt. byłoby wprawdzie równoznaczne w powrotem do wzrostów, ale dopiero po sforsowaniu oporu w strefie ok. 1390-1420 pkt. można będzie mówić o bardziej sygnałach dających powody do optymizmu. Z drugiej strony w dalszym ciągu dominującym pozostaje trend zwyżkowy i nie ma obecnie przesłanek sugerujących jego trwalsze odwrócenie. W tej sytuacji obecne osłabienie należy traktować jedynie jako korektę. Biorąc pod uwagę powyższy obraz indeksu jest dość prawdopodobne, że chociaż może ona potrwać jeszcze w najbliższym czasie to jednak przyjmie stosunkowo łagodną postać konsolidacji pomiędzy powyższymi barierami podażowymi, a minimum ostatnich spadków na poziomie 1320 pkt.