Przekonała o tym poniedziałkowa sesja, gdzie po początkowym spadku indeks WIG20 ostatecznie zakończył dzień na plusie. Na tej podstawie można było oczekiwać, że dziś to znów popyt będzie górą. Jednak na razie notowania mają odwrotny przebieg od oczekiwań. Zdecydowana podaż jest widoczna głównie na Telekomunikacji, której kurs od wielu dni bezskutecznie próbuje przedostać się ponad 15 zł. Ten opór sprzedających można wiązać z planowaną ofertą sprzedaży pakietu Skarbu Państwa, co prawdopodobnie nastąpi na jesieni. Warto przy tym zauważyć, że notowania TP w zasadzie od 3 miesięcy poruszają się w trendzie bocznym oddalając się o +/- 1 zł od poziomu 14 zł. To nie najlepiej świadczy o sile kupujących. Słabo w przedpołudniowej części notowań wypada Prokom, zniżkujący o ponad 3%. Blisko 2% traci PKN.

Sytuacja na rynku jest trochę taka, że każdy wzrost nie może dziwić, bo wynika on z kierunku średnioterminowego trendu. Z drugiej strony, mocniejsza przecena jest uzasadniona nie tylko tym, że wyceny największych spółek są coraz bardziej oderwane od fundamentów, ale także znacznym wykupieniem rynku. Odnosi się wrażenie, że aktualnie popyt na większość akcji nie jest generowany z uwagi na ich atrakcyjność, ale w oczekiwaniu, że strumień pieniędzy będzie nadal napływał na rynek i znajdzie się przysłowiowy większy głupiec, który odkupi papiery po wyższych cenach. Zabawa na tych poziomach cenowych robi się już niebezpieczna, a skala zniżki na niektórych mniejszych spółkach powinna być ostrzeżeniem i przypomnieć, że tak szybko jak zarabia się pieniądze tak szybko można je tracić.

WIG20 dotarł do oporu wyznaczanego przez szczyt ze stycznia 2002 r. Rozciąga się on w strefie 1464-1484 pkt. Dopóki indeks nie zamknie się poniżej ostatniej luki hossy (1417 pkt) można liczyć na przełamanie oporu. Jednak biorąc pod uwagę wyniki za II kwartał, jakie przedstawiły największe spółki, trudno znaleźć uzasadnienie dla obecnych ich cen.