Niedźwiedzie wykorzystały ten fakt, by już następnego dnia zaatakować jeden z kluczowych obecnie poziomów wsparcia, jaki znajduje się na wysokości 1485 pkt., a pochodzi od 38.2% zniesienia całej fali zwyżkowej z marca. Jego przebicie byłoby silnym negatywnym sygnałem otwierającym drogę dla mocniejszej przeceny w krótkim okresie. Tak jak można było oczekiwać popyt nie poddał jednak tej bariery bez walki, a wysiłek ten został jak na razie nagrodzony w postaci skutecznej obrony i lekkiego wzrostowego odreagowania.

Nie zmienia to jednak jak na razie w istotnym stopniu krótkoterminowego obrazu rynku, a samo utrzymanie wsparcia nie wystarczy by z większym prawdopodobieństwem mówić o zakończeniu korekty. Biorąc pod uwagę dominującą obecnie tendencję spadkową oraz przebitą linię wzrostów z lipca odbicie należałoby bowiem traktować jedynie jako ruch powrotny w kierunku tej granicy biegnącej obecnie na wysokości 1540 pkt. i wznoszącej się w tempie ok. 5 pkt. dziennie. Sytuację poprawiłoby wprawdzie sforsowanie tej bariery co byłoby przesłanką pozwalającą liczyć na wyraźniejsze odreagowanie spadków, ale jak świadczą górne cienie świec ze środy i piątku w pobliżu należy liczyć się z aktywniejszą podażą. Nie oznacza to oczywiście, że popyt stoi na zupełnie straconej pozycji w konfrontacji z powyższym oporem, tym bardziej że niewielka aktywność w ostatnich dniach może ułatwić mu kolejne testy, ale należy liczyć się z tym, że szanse przebicia nie są zbyt duże.

Jeśli chodzi o wskaźniki techniczne, to także z tej strony obraz rynku nie jest zbyt klarowny. Najszybsze z oscylatorów dały sygnały kupna wychodząc ze stref wyprzedania, a w niektórych przypadkach (np. CCI, Stochastic) powstały dodatkowo pozytywne dywergencje. Kierunek na wzrostowy zmienił też ROC i to na tyle skutecznie, że w ostatnich dniach zdołał wybić się ponad linię równowagi. Skala pokonania jest jednak jeszcze zbyt mała by mówić o zdecydowanym sygnale kupna. Nieco więcej obaw budzi MACD, który zbliża się do poziomu neutralnego. Tempo jego spadku zmniejszyło się wprawdzie ostatnio, a rosnący MACD-histogram sugeruje wyczerpywanie się potencjału niedźwiedzi, ale w dalszym ciągu groźba zejścia poniżej jest duża. Byłby to dla indeksu bardzo zły sygnał zwiastujący głębsze pogorszenie koniunktury nawet w średnim okresie. W układzie tygodniowym ze strony wskaźników nie ma jak na razie istotnych zagrożeń dla średniookresowego trendu wzrostowego, ale i tu uformowane ostatnio wierzchołki na MACD, czy ROC potwierdzają krótkoterminowe osłabienie.

Biorąc pod uwagę powyższą sytuację można więc powiedzieć, że o ile skuteczna obrona jednego z najważniejszych poziomów wsparcia jest pozytywnym sygnałem pozwalającym liczyć na zahamowanie spadków w najbliższych dniach to jednak nie jest to wystarczający powód by przesądzać wyraźniejszą poprawę. Indeks ciągle znajduje się poniżej pokonanej w poniedziałek linii trendu wzrostowego i jak na razie ostatnią próbę odbicia należy traktować jako ruch powrotny w jej kierunku. Dopiero pokonanie mogłoby unieważnić takie założenie, ale szanse na wyprowadzenie wskaźnika powyżej nie są wkrótce zbyt duże. Jednym z bardziej prawdopodobnych w tym układzie jest więc wariant zakładający wejście rynku w perspektywie najbliższych sesji w konsolidację w przedziale wyznaczonym z góry przez wspomnianą linię wzrostów, a z dołu przez istotne wsparcie w postaci 38.2% zniesienia fali z marca br. na wysokości ok. 1485 pkt. Można więc spodziewać się w miarę spokojnego tygodnia przy stosunkowo niewielkiej aktywności, który nadal może nie rozstrzygnąć o kierunku wyraźniejszego ruchu rynku.