Po kilku letnich tygodniach igrzysk wracamy do szarej codzienności, gdzie obracamy się ciągle w kręgu tych samych spółek, a wymiana akcji jest bardzo ograniczona. Trzeba wziąć pod uwagę, że mówimy tu o wartości wymiany, która uwzględnia kursy akcji, bo jeśli chodzi o wolumen to jest jeszcze gorzej. Ceny akcji są o ok. 35-40% wyżej niż na wiosnę, a to oznacza, że w takim stopniu wzrost wartości obrotów wynika nie z ożywienia rynku a jedynie z podniesienia się kursów.
Widać, że posiadacze akcji nadal powstrzymują się z decyzjami, ale na rynku wciąż nie ma popytu chętnego kupować akcje po wyższych cenach. A bez tego trudno myśleć o trwałym ruchu w górę. Od trzech tygodni na wykresie WIG20 obowiązuje łagodnie opadający kanał z górną granicą przy 1525 pkt. Zamknięcie dnia powyżej tego poziomu dawałoby podstawę do oczekiwania mocniejszego odreagowania wrześniowej przeceny. Dopóki do tego nie dojdzie trzeba się liczyć z powrotem do zniżki. Poziom 1525 pkt ma znaczenie tym większe, że tutaj również znajduje się utworzona w poniedziałek niewielka luka bessy.
Większość dzisiejszego dnia może upłynąć na wyczekiwaniu na kolejne bardzo ważne dane z amerykańskiej gospodarki. O 14.30 opublikowany zostanie raport z rynku pracy. Od dłuższego czasu wywołuje on sporo emocji, szczególnie jeśli chodzi o liczbę miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Wielkość stopy bezrobocia będzie miała mniejsze znaczenie. Oczekuje się, że wrześniu ubyło 25-40 tys. miejsc pracy. O 16.00 ukażą się chyba jeszcze ważniejsze dane. Będzie to indeks aktywności w sektorze usług. Według prognoz ma on obniżyć się nieznacznie do 62-63 pkt. Każdy głębszy spadek zostanie odebrany negatywnie. Przełoży się na spadek dolara i akcji. Kurs EUR/USD stabilizuje się ponad poziomem 1,17, budując bazę do ataku na tegoroczne ekstremum przy 1,19. USD/JPY pozostaje tuż ponad 110 jenami za dolara. Spadek poniżej 110 jenów oznaczać będzie ruch do 105 jenów, co zapewne wywoła spore zaniepokojenie na rynkach.