Na otwarciu doszło do próby obrony oporu jaki na wysokości 1665 pkt. wyznaczał szczyt z 9 października. Nie była ona jednak poparta wyraźniejszym zwiększeniem wolumenu, co już następnego dnia ułatwiło zatrzymanie spadków. Kulminacyjnym momentem okazała się środa, która przyniosła nowy szczyt indeksu na poziomie 1721 pkt. i lukę hossy w strefie 1664-1675 pkt. Przesłanki te dawały wprawdzie pewne szanse na zdecydowany test wrześniowego szczytu na poziomie 1743 pkt., ale jednocześnie ostrożność sugerował długi górny cień świecy potwierdzający, że podaż przygotowuje się do aktywniejszej obrony tak istotnej bariery. Obawy te potwierdziły się na następnych sesjach, które przyniosły mocniejsze osłabienie indeksu, w wyniku którego obraz techniczny uległ pogorszeniu.
Jak na razie spadek należałoby traktować jedynie jako korektę fali zwyżkowej, ale szybkie zamknięcie luki ze środy, czy też pokonanie tak ważnych wsparć jak linia ostatniej zwyżki oraz 38,2% jej zniesienia nie są dobrymi prognostykami na najbliższe dni. Popyt ma jeszcze wprawdzie argument w postaci kolejnych barier wyznaczonych przez 50% zniesienia na poziomie 1599 pkt., czy przebity szczyt na 1590 pkt., ale jak pokazują piątkowe notowania sprowadzenie rynku bezpośrednie pobliże nie powinno być dla niedźwiedzi problemem. W tej sytuacji kolejne testy są wkrótce prawdopodobne i chociaż można oczekiwać, że popyt podejmie walkę w obronie tych barier to jednak szanse na większą poprawę, a tym bardziej kolejne podejście pod wierzchołek z początku września w perspektywie najbliższych kilku sesji nie są raczej zbyt duże. Nawet jeśli uda się obronić wsparcia bardziej prawdopodobna wydaje się bowiem konsolidacja w ich pobliżu niż mocniejszy ruch wzrostowy.
Obawy budzi także pogarszający się obraz wskaźników. Najszybsze z oscylatorów dały sygnały sprzedaży wychodząc ze stref wykupienia. Pomimo, że przy wyraźnych ruchach takie wskazania są często niezbyt precyzyjne w tym akurat przypadku okazały się skuteczne. MACD i ROC jak na razie znajdują się ponad poziomami sygnału i z ich strony nie ma zdecydowanie negatywnych sygnałów, ale słabnący potencjał popytu potwierdza MACD-histogram, co biorąc pod uwagę szczyt uformowany ostatnio przez sam MACD może przynieść próbę zejścia poniżej średniej. W układzie tygodniowym niepokojąco wygląda natomiast ROC, który zareagował wprawdzie na ostatnie odbicie indeksu zmianą kierunku na wzrostowy, ale nie na tyle mocno by pokonać szczyt z końca sierpnia i powrócić do trendu zwyżkowego.
Biorąc pod uwagę powyższy obraz rynku nie ma więc obecnie zbyt wielu powodów do optymizmu. Cofnięcie rynku i to dość zdecydowane w pobliżu maksimum wrześniowej korekty oddala w najbliższym czasie szanse ataku na ten opór nie mówiąc już o powrocie do trendu wzrostowego. W bardziej niekorzystnym wariancie takie zachowanie może nawet stanowić wstęp do uformowania formacji podwójnego szczytu, ale na obecnym etapie przesądzanie takiego scenariusza jest jeszcze przedwczesne. W najbliższych dniach decydujące może być zachowanie indeksu w okolicach wsparcia w strefie 1590-1600 pkt. Wiele wskazuje bowiem, że wkrótce czeka nas kolejny test tych ograniczeń. Popyt nie powinien oddać ich bez walki, ale na większe odbicie trudno raczej liczyć. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że w tym rejonie indeks może wejść w kilkusesyjną konsolidację, ale w nieco szerszym horyzoncie należy liczyć się z tym, iż może ona być jedynie przystankiem przed kolejnym ruchem spadkowym.