Wygląda na to, że po podciągnięciu cen w pierwszej połowie grudnia teraz chodzi o to, by je na tym poziomie utrzymać do końca roku. Przy niewielkiej aktywności inwestorów wystarczy kwadrans mocniejszego kupna, by zmienić diametralnie przebieg sesji. Dobrze było to widać wczoraj, kiedy wyraźna zniżka została odrobiona w kilkanaście minut. WIG20 zatrzymał się tuż poniżej 1600 pkt. Tutaj mamy szczyty z przełomu października i listopada, biegnie też na tej wysokości linia łącząca dołki z końca września i drugiej połowy października. Nie pozostaje więc nic innego, jak czekać na dalszy rozwój wypadków. Zamknięcie ponad 1590 pkt wzmocniłoby pozycję byków, spadek poniżej 1500 pkt zagrozi powrotem spadków.

Na świecie utrzymuje się podobna niepewność. Segment technologiczny pozostaje słaby, podczas gdy blue-chipy są wciąż w dobrej kondycji. Do tego cały czas dolar pozostaje pod presją. Wczoraj zaszkodziły mu zaskakujące dane o spadku inflacji. To potwierdza, że stopy rzeczywiście mogą pozostać na obecnym poziomie przez dłuższy czas, z drugiej pokazuje, że w amerykańskiej gospodarce siła popytu nie jest wystarczająca, by przy obecnej produkcji wpływać na wzrost cen. Nie jest to sytuacja typowa dla szybko rosnącej gospodarki.

WIG20 najbliższe wsparcie ma przy 1561 pkt. Oporem pozostaje 1590 pkt. Te dwie wartości wyznaczają obszar, w którym pozostawanie indeksu nie zmienia sytuacji na rynku. Wyjście poza niego będzie krótkoterminowym sygnałem, wskazującym kierunek ruchu na kolejne dni.