Potem kilka zleceń kupna koszyka akcji z WIG20 (zapewne od arbitrażystów - baza przekracza 35 pkt) wyprowadziła WIG20 powyżej wczorajszego zamknięcia. W sumie można powiedzieć, że na większości dużych firm niewiele się dzieje, choć aktywność inwestorów jest większa niż w poniedziałek. Obroty przekroczyły już 40 mln zł. Interesująco wypadają notowania Prokomu i Softbanku. Pierwszy traci blisko 4%, drugi prawie 2%. Jak na sesję, na której nie ma powodów do pozbywania się akcji, to sporo. Niewykluczone, że znów niektórzy wiedzą więcej niż rynek. Może chodzi o plany emisji nowych akcji o czym wspominało się niedawno.

Przy ograniczonej płynności rynku ważnym elementem sesji może stać się aktywność arbitrażystów. Kilka zleceń kupna koszyka akcji z WIG20 od razu przekłada się na wzrost indeksu o kilka punktów. To poprawia atmosferę na całym parkiecie. Jednak do wygaśnięcia marcowych kontraktów jest jeszcze sporo czasu, więc niekoniecznie baza poniżej 35 pkt będzie skłaniać arbitrażystów do działania. Zresztą zapewne część zrobiła sobie świąteczną przerwę.

Warto odnotować słabość rynków w Warszawie i Budapeszcie. Zachowanie obu w ostatnich tygodniach jest bardzo podobne. Wypadają one znacznie słabiej nie tylko od innych emerging markets, ale też od rynków dojrzałych. Może to być sygnał, że zagraniczny kapitał nadal omija te parkiety. Natomiast wczoraj w Pradze PX przebił tegoroczny szczyt i znalazł się bardzo blisko maksimum z 2000 r.

Do słabości dolara rynki się już przyzwyczaiły. Euro wciąż kosztuje prawie 1,25 USD i nic nie wskazuje, by miało być tańsze. Przełamanie przez wspólną walutę bariery 4,685 zł otworzyło jej drogę do dalszego wzrostu również wobec polskiego pieniądza. Dla posiadaczy kredytów w euro nie jest to dobra wiadomość.