To ona jest w tej chwili najważniejszym krótkoterminowym wsparciem. Rozciąga się pomiędzy 1617-1623 pkt.
Wydaje się, że inwestorom będzie dziś trudno znaleźć powody do bardziej zdecydowanych działań. Sesje w Europie zaczęły się na niewielkim minusie. Drugą sesję z rzędu wyraźnie traci węgierski BUX. Zachowanie tamtejszego rynku jest w ostatnich tygodniach bardzo słabe. To jest argument przekonujący, że większe kapitały omijają wciąż nasz region i jesteśmy skazani głównie na krajowych inwestorów. A w ich przypadku długie przestoje i okresy wyczekiwania zdarzają się bardzo często.
W odniesieniu do zagranicznych parkietów warto przypomnieć piątkowe dane o stanie amerykańskiego rynku pracy. Potwierdziły one, że wzrost gospodarki USA jest daleki od stabilności. Trzeba się spodziewać, że to w kolejnych tygodniach będzie oddziaływać na nastroje konsumentów. A te i tak ostatnio zaczęły się pogarszać. Można zakładać, że dynamikę spadku ograniczała dobra koniunktura giełdowa (wskaźnik Uniwersytetu Michigan ją uwzględnia). Piątkowe notowania w USA zapowiadają, że kolejne dni mogą przebiec w gorszej atmosferze, choć na pewno nie była to przełomowa sesja. Bardziej zdecydowanie niż rynek akcji na piątkowe dane zareagowały obligacje. Wyraźny spadek rentowności, do najniższego poziomu od 3 miesięcy, wyraża wątpliwości inwestorów co do trwałości wzrostu gospodarczego w USA.
Przed południem najsłabiej wypadały Agora, zniżkująca w pewnym momencie o 3%. Słabo radził sobie Softbank, tracący ponad 2%. Po 2% w dół szły PGF, Kęty, Debica i ComArch. Dobrze trzymał się Pekao, na którym obroty były największe. Kurs zyskiwał ok. 1%.