Można tylko zgadywać, ile w obecnym wzroście jest niewidzialnej ręki rynku,
która składała bardzo duże zlecenia kupna na kontrakty. Uczulam przy tym, by
nie mówić od razu, że to przekręt, bo przecież (prawie!!) każdy może kupować
kontrakty i później akcje. Tyle tylko, że na normalnej giełdzie takie
wpłynięcie na rynek jest niezmiernie ciężkie i trzeba wydać setki milionów.