Ostrożność inwestorów potęgowała dodatkowo nerwowa sytuacja polityczna w naszym kraju, w tym pogłoski o potencjalnych zmianach w rządzie włącznie w ustąpieniem ministra Hausnera, oraz zbliżające się decyzje w sprawie jego planu oszczędnościowego (stanowisko rady SLD i rządu w tej sprawie). Jak dużą niepewność powoduje ta kwestia można było w ostatnich dniach odczuć zwłaszcza w postaci mocniejszych zawirowań na rynku długu i walutowym. Na ich tle giełda była relatywnie spokojna niemniej jednak i tu można upatrywać wpływu tego czynnika szczególnie na poczynania inwestorów zagranicznych.
Początek był dla rynku obiecujący. Najpierw doszło wprawdzie do testu wsparć w postaci połowy białej świecy z 5 stycznia na 1653 pkt. i pierwszego ze zniesień fali zwyżkowej z listopada na wysokości 1640 pkt., ale ich skuteczna obrona dała impuls dla mocniejszego ożywienia popytu. Na kolejnej sesji byki poszły za ciosem i zaatakowały maksimum z połowy października na 1721 pkt. Spotkało się to jednak z aktywniejszą reakcją podaży, która potwierdziła w ten sposób zamiar bardziej zdecydowanej obrony tego oporu. Następne dni przyniosły w rezultacie lekkie osłabienie i zniesienie prawie całego ruchu z otwarcia. Indeks zszedł w okolice wspomnianych wsparć, gdzie popyt podjął kolejną próbę obrony. Tym razem jednak niedźwiedzie nie pozwoliły na bezpośrednie zagrożenie październikowego maksimum i w piątek znowu przejęły inicjatywę, choć poważniejsze rozstrzygnięcia nadal nie zapadły.
Konsolidacja nie daje więc istotniejszych wskazówek co do kierunku ruchu i dopiero przebicie któregoś z jej ograniczeń, czyli z dołu poziomu ok. 1645 pkt., lub z góry ok. 1710 pkt. i szczytu na 1721 pkt. przyniesie wyraźniejsze rozstrzygnięcia. Jak pokazują ostatnie sesje żadna ze stron nie zamierza łatwo zrezygnować z obrony, a więc dla swej skuteczności przełamanie powinno być zdecydowane i w cenach zamknięcia, gdyż samo naruszenie nie będzie wystarczającym sygnałem. Pozytywnym elementem jest to, że indeks nie cofa się głęboko i horyzont ma miejsce w pobliżu silnych oporów. Taka sytuacja może bowiem świadczyć, iż konsolidacja stanowi przygotowanie do mocniejszego ataku na wspomniane opory włącznie z kluczowym z nich, jakim na wysokości 1743 pkt. jest wierzchołek z początku września. Argumentem, który mogą w tym celu wykorzystać byki jest też bliskość ważnego oporu pochodzącego od linii listopadowych wzrostów biegnącej aktualnie na wysokości 1628 pkt. wzmocnionej przez lukę hossy w strefie 1617-1623 pkt.
Z drugiej natomiast strony spośród powyższych ograniczeń znacznie silniejsze są szczyty trendu zwyżkowego, a obok obecnej stabilizacji determinację podaży w ich obronie potwierdzają również długie górne cienie ostatnich świec na wykresie tygodniowym. Pewną ostrożność sugeruje też zachowanie wskaźników. Najszybsze z nich dały w większości sygnały sprzedaży wychodząc ze stref wykupienia. Nadal zachowują one ważność, a obecne poziomy oscylatorów pozostawiają jeszcze miejsce dla przeceny. Dzienne MACD i ROC pozostały ponad poziomami sygnału, ale pierwszy zbliżył się wyraźnie do średniej, zaś na drugim pojawiła się negatywna dywergencja. Ciekawie zapowiada się najbliższy tydzień z punktu widzenia tygodniowego MACD, który testuje właśnie z dołu swą średnią. Jej przebicie byłoby ważną przesłanką przemawiającą za optymistycznym wariantem. Nie uwzględniając jednak tego elementu powyższy układ należy traktować jako świadczący na rzecz pogorszenia atmosfery w najbliższym czasie. Tym samym nie ma więc co przesądzać jak na razie kierunku wybicia z konsolidacji, a więc i ruchu indeksu. Biorąc pod uwagę powyższy obraz można więc powiedzieć, że ostatni tydzień niewiele zmienił sytuację na rynku i przy rysującej się coraz wyraźniej konsolidacji trudno oczekiwać konkretniejszych sygnałów sugerujących kierunek dalszego ruchu. Główną przesłanką przemawiającą za optymistycznym wariantem jest niewielkie cofnięcie rynku w obliczu silnych oporów. W tym przypadku stabilizacja może więc stanowić przygotowanie do kolejnego testu tych barier, z których najistotniejszą będzie szczyt z początku września. Należy jednak zwrócić uwagę, że przesądzanie na tej podstawie przebicia oporów jest zbyt ryzykowne. Z drugiej strony właśnie znaczenie tych barier w połączeniu z pogarszającym się obrazem wskaźników skłania do ostrożności i jest elementem przemawiającym za wybiciem dołem jako bardziej prawdopodobny. Obie strony rynku powinny starać się wykorzystywać przemawiających na ich korzyść argumentów i w tej sytuacji niewykluczone, że w najbliższych dniach istotniejsze sygnały jeszcze się nie pojawią. Całkiem prawdopodobne jest więc utrzymanie indeksu w trendzie bocznym w przedziale 1645-1710 pkt.