Na indeksie kilka pojedynczych transakcji podnosi indeks o kilka punków, by
za parę sekund oddać cały ruch. I tak kilka razy. Widać jednak w tym
zamieszaniu lekką przewagę popytu, a na kontraktach daje to analogiczną
sytuację z drugiej godziny notowań. Wtedy też kontrakty poprawiły minimum o
1 pkt. i szybko zawróciły. Inna sprawa, że kiedyś to wywołałoby falę zleceń