W kolejnych dniach podaż wykorzystała bowiem argument, jakim była bliskość ważnego oporu wyznaczonego przez ostatnie ze zniesień prawie rocznych spadków z kwietnia 2002r. na wysokości ok. 3820 pkt. Przyniosło to wyhamowanie zwyżki i narastającą przewagę niedźwiedzi. Nie ma jeszcze mocniejszych sygnałów zapowiadających wyraźniejszą korektę, jednak indeks znajduje się w niezwykle ważnym momencie i już kolejne kilka sesji może zdecydować o kierunku w najbliższym czasie.
Rynek testuje właśnie jedno z istotniejszych wsparć jakie pochodzi od linii wzrostów z marca ub.r., która aktualnie biegnie na wysokości 3688 pkt. Ostatnia świeca naruszyła je lekko na zamknięciu, ale przy takiej skali nie można jeszcze mówić o ostatecznym przebiciu będącym sygnałem dla większej przeceny. Pomimo to inne przesłanki sugerują większą ostrożność, a należy do nich choćby zejście poniżej maksimum z końca stycznia na 3725 pkt. Powodów do optymizmu nie dają też wskaźniki. Najszybsze oscylatory wyszły ze stref wykupienia dając sygnały sprzedaży. MACD i ROC utworzyły wyraźne szczyty i zmierzają do swych poziomów sygnału. Obawy budzi również sporo negatywnych dywergencji. Możliwe są wprawdzie wkrótce próby obrony linii trendu, ale w obliczu powyższych przesłanek bardziej prawdopodobne jest mocniejsze przebicie otwierające drogę dla spadków w okolice 3600 pkt.
Xetra DAX (18-24.02.04)
Tak jak można było się spodziewać popyt podjął próbę sforsowania ważnych oporów, z których najistotniejsza była linia bessy z marca 2000 pkt. Udało się ją lekko przekroczyć na zamknięciu, ale skuteczną zaporą dla dalszej zwyżki okazała się przełamana w połowie lutego linia trendu z marca ub.r. W tej sytuacji ostatnią zwyżkę należałoby więc klasyfikować jako ruch powrotny do tej granicy, co potwierdziły kolejne sesje. Indeks powrócił bowiem poniżej pierwszego z powyższych oporów i zwiększa tempo spadków. To niezbyt dobry prognostyk na najbliższe dni zwłaszcza, że pierwsze z poważniejszych wsparć nie zdołały zatrzymać przeceny.
Na ostatniej sesji doszło bowiem do przełamania dna z 6 lutego na wysokości ok. 4008 pkt. Obok coraz niższych szczytów w ostatnim czasie i przebicia linii prawie rocznej zwyżki jest to kolejna przesłanka zwiększająca ryzyko wyraźniejszej zmiany kierunku. Niepokojąco wygląda też sytuacja wskaźników. Najszybsze z nich są już wprawdzie w strefach wyprzedania co może zwiastować zbliżające się odreagowanie, ale patrząc jednak MACD czy ROC, który zszedł poniżej linii równowagi należy jednak spodziewać się, że będzie to jedynie przejściowa korekta. Za taką możliwością przemawiają również negatywne dywergencje tych indykatorów, czy przejście DMI do układu typowego dla trendu spadkowego. Już w okolicach przebitego dna z początku lutego należy liczyć się z aktywniejszą podażą, a w bardziej optymistycznym wariancie zwyżka powinna skończyć się w pobliżu linii bessy obecnie na wysokości 4120 pkt.