Wyskok indeksu wywołał euforię na kontraktach. Mam wrażenie, że tak samo
przesadzoną, jak spadki tuż po południu. Wzrost indeksu wyraźnie przecież
sztucznie napędzany koszykami, ale na kontraktach sprawę przesądziły nowe
maksy na szczycie 1809. To natychmiast uruchomiło stopy i pognało kontrakty
kolejne 5 pkt. wyżej. Wątpię, by przed danymi fundusze miały odwagę pognać