Sesja zaczęła się słabo. Do południa mieliśmy nieprzyjemny spadek. Indeks
zamknął lukę hossy z 1 marca, ale nie zszedł niżej. Druga część sesji to
podnoszenie rynku z piekła. Nawet się przyzwoicie udało. Indeks wyszedł nad
poziom przedpołudniowej konsolidacji i nawet zaliczył maksy sesji. Czy to
coś zmienia? Obawiam się, że niewiele. Wczoraj także sesja skończyła się