W połowie sesji mogło się jeszcze wydawać, że wsparcie na poziomie 1700 pkt powstrzyma spadki. Niestety, wygląda na to, że rozpoczął się szybki ruch w dół. WIG20 spadł zdecydowanie poniżej dolnej granicy ostatniej konsolidacji (1720 pkt). Prawdopodobna jest zniżka do dołka z 24 lutego - 1668 pkt. Co gorsza, spadek ten odbywa się z wysokości linii trendu wzrostowego. To może wskazywać, że nadeszła zmiana tendencji na spadkową.

Trudno wskazać jakieś czynniki fundamentalne, które by uzasadniały spadki akurat teraz. W zasadzie ostatnio zmieniło się pod tym względem niewiele. Wręcz przeciwnie - pojawiły się pozytywne doniesienia, np. o wzroście produkcji w lutym. Nie powinno to jednak dziwić. Zwroty na rynku następują zazwyczaj właśnie przy braku jakiś jednoznacznie negatywnych doniesień. Notowania dyskontują przyszłe zjawiska w gospodarce.

Skala przeceny jest nieco zaskakująca, biorąc pod uwagę raczej stabilną sytuację na giełdach w USA. Indeks S&P500 co prawda nie zdołał się mocno odbić, ale nie ma też wielkiej presji podażowej. Obawy budzi więc relatywna słabość naszego rynku.