WIG20 znalazł się po środowych notowaniach na wysokości kluczowego w krótkim terminie wsparcia przy 1670 pkt. Dziś nie ma siły oddalić się od niego, co podtrzymuje zagrożenie jego przełamaniem. Co więcej, obroty wcale nie są śladowe, więc gdyby doszło do kolejnej zniżki, sygnał sprzedaży będzie wiarygodny.

Nie widać elementów, które mogłyby obecnie pociągnąć rynek mocniej w górę. Przez wszystkie przypadki odmieniana jest niestabilność polityczna, ale do tego chyba większość się przyzwyczaiła. Zresztą nie ma ona na razie większego wpływu na gospodarkę, choć na dłuższą metę zatrzymanie reformy finansów publicznych jest bardzo groźne. Struktura wzrostu gospodarczego w I kwartale nie wskazuje na jego trwałe podstawy. Chodzi przede wszystkim o skromne tempo wzrostu inwestycji.

Niepokojem nadal napawa sytuacja na świecie. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że polityka monetarna w Stanach Zjednoczonych będzie w tym roku znacznie bardziej restrykcyjna niż się dotąd spodziewano. To nie jest zdyskontowane ani przez rynek akcji ani obligacji. Reakcje niektórych emerging markets to potwierdzają. Na przykład Korea jest już bardzo blisko powrotu do trendu spadkowego.

U nas wyraźnie brak jest świeżego kapitału. Rynek pierwotny stworzył sporą konkurencję dla wtórnego. Przy bierności kapitału zagranicznego, nasze fundusze mocno doważone akcjami nie są w stanie pchać rynku w górę. W tej sytuacji najbardziej pozytywnym wariantem dla posiadaczy akcji wydaje się utrzymanie trendu bocznego. Wraz ze ewentualnym spadkiem WIG20 poniżej 1670 pkt stanie się to bardzo trudne. Dlatego byki będą dziś próbować robić wszystko, by oddalić indeks od tego poziomu. Jeśli się to nie uda zagrożenie kontynuacją zniżki w przyszłym tygodniu będzie spore.