Podaż znów stopniowo zaczyna zyskiwać przewagę. WIG20 po pięciu kwadransach notowań tracił ponad 0,5% i miał 1693 pkt. Obroty 20 największymi firmami nie przekroczyły 20 mln zł. Jednak i tak są znacznie większe niż wczoraj o tej samej porze. Jeśli więc indeks będzie dalej szedł w dół, to trudno będzie wątpić w wiarygodność sygnału sprzedaży. Inwestorzy przekonają się, że wybicie ponad 1700 pkt, któremu towarzyszyła bardzo mała aktywność inwestorów było związane głównie z windows dressing, a nie z rzeczywistym popytem. To dodatkowo może napędzać podaż.

Sytuacja na europejskich parkietach nie jest najlepsza. Londyński FTSE100 zniżkuję szóstą sesję z rzędu. Co prawda skala spadków nie jest duża i wpisuje się w schemat niewielkiej zmienności notowań z ostatnich tygodni, ale taka seria daje wyobrażenie o sile kupujących. Prawie 0,8% traci niemiecki DAX. To wystarcza do przełamania półtoramiesięcznej linii trendu rosnącego. W tej sytuacji możliwy jest atak w kolejnych dniach na dolną granicę półrocznego trendu bocznego.

Niepokój na rynkach wywołuje znów drożejąca ropa. Analiza techniczna podpowiada, że realne jest zagrożenie przełamaniem ceny 40 USD za baryłkę. Czerwcowy spadek ceny można interpretować jako ruch powrotny do szczytów przy 35 USD. Oprócz ataków na ropociągi w Iraku i deklaracjach Arabii Saudyjskiej, że obecne ceny są odpowiednie, doszło zagrożenie wstrzymaniem części dostaw przez Jukos. Dzisiaj rosyjskie władze zapowiedziały, że możliwe jest odroczenie płatności zaległego podatku, co poprawiło atmosferę wokół tej spółki, ale i tak wokół niej pozostaje wiele niewiadomych.

WIG20 będzie dziś walczyć o utrzymanie wsparcia przy 1700 pkt. Jeśli się to nie uda otrzymamy sygnał do ponownego pogorszenia notowań. Obrona wsparcia to dalszy marazm.