Podczas wczorajszych notowań pojawiła się pokaźna podaż i nie wyglądało na to, by była przypadkowa. W związku z tym można przyjąć, że skoro rynek powiedział "A" i pokonał ważne wsparcie przy dużych obrotach i znacznej szerokości spadkowego rynku, to teraz powie "B" i będzie kontynuował zniżkę. Ostatnie sesje pokazują, że inwestorzy są bardziej przeczuleni na wszelkie gorsze wiadomości, a ignorują pozytywne sygnały. Dziś spokój mącą wyniki Prokomu, który w II kwartale odnotował spore straty. Na rynku ropy utrzymuje się napięta sytuacja. O 14.30 zostaną opublikowane dane o lipcowej sprzedaży detalicznej w USA. Niemiła niespodzianka jest tu prawdopodobna, a to byłoby kolejnym ciosem dla rynków amerykańskich. Trzeba przy tym przyznać, że wczoraj giełdy w USA dość dobrze wypadły po zapowiadającym mały dramat początku. Ulgę przyniosły lepsze wiadomości z rynku ropy, ale za wcześnie, by mówić o odwróceniu wzrostowe tendencji. Eskalacja konfliktu w Iraku utrzymuje presję na wzrost cen. W kontekście zaplanowanej na jutro publikacji lipcowej inflacji na poziomie cen producentów w USA nie jest to dobra wiadomość. Jednocześnie znaczenie dzisiejszych danych o sprzedaży detalicznej wzmocni podanie wyników przez giganta branży handlowej Wal-Marta.

Notowania w naszym regionie są dość zróżnicowane. Czeski PX naruszył wczoraj półtoraroczną linię trendu wzrostowego, u nas linia o takim samym znaczeniu została przecięta już na wiosnę. Natomiast BUX po kilku słabszych dniach znów idzie w górę i to znacznie. Dziś zyskuje 1,7% i wraca w pobliże ostatnich szczytów. W odniesieniu do naszego rynku głównym oporem jest 1650 pkt. Dopóki WIG20 powyżej niego nie wróci uzasadnione jest utrzymywanie negatywnego nastawienia do rynku.