Po prostu musi się odbyć. Już końcówka ubiegłego tygodnia pokazała, że rynek nie ma ochoty na większe zmiany, a byki zadowalają się doprowadzeniem WIG20 do czerwcowego szczytu. Z jednej strony, brak jest środków do jego pokonania, z drugiej podaż jest ograniczona i indeks od kilku dni stoi w miejscu.
Najbardziej aktywny handel obserwujemy na Stalexporcie. To już druga sesja znaczącej wymiany tych akcji. Kurs idzie w górę o ponad 3% i wybija się z dwumiesięcznej konsolidacji. W gronie najbardziej aktywnych są też i inne mniejsze spółki. Wartość obrotu papierami MCI wynosi blisko 3 mln zł, Trastu Tychy ponad 2,2 mln zł. Przed tymi firmami jest tylko Stalexport, Bank Austria i TP.
Na innych europejskich giełdach też niewiele się dzieje. Przeważają symboliczne zwyżki. Ostateczny rezultat piątkowych notowań w USA został potraktowany jako dobry znak, choć trudno dziś rozstrzygnąć czy zignorowanie całej serii słabszych od oczekiwań danych z amerykańskiej gospodarki jest wyrazem realnej czy złudnej siły rynków. Można przyjąć, że ze względu na przedłużony weekend inwestorzy nie podejmowali w piątek radykalnych decyzji. Zwracał jednak uwagę wyraźny wzrost rentowności obligacji w USA, który na wykresie dziesięciolatek doprowadził do zbliżenia się do górnej granicy prawie trzymiesięcznego kanału spadkowego. Wybicie z niego otwierałoby drogę do kolejnej fali wyprzedaży obligacji, wywierając presję na rynek akcji.
WIG20 wsparcie ma wciąż przy 1690 pkt, oporem są okolice 1736 pkt. Przy tak niskich obrotach jak obecnie najlepszym rozwiązaniem byłoby zakończenie notowań w pobliżu piątkowego zamknięcia. Żaden ruch - ani w górę ani w dół - nie będzie wyglądał wiarygodnie, jeśli aktywność inwestorów wyraźnie się nie zwiększy.