Wczoraj jego dobre notowania pociągnęły w górę inne banki, a wraz z nimi cały rynek, dziś słabsza postawa PKO BP niekorzystnie odbija się na kursach innych firm z sektora. Tak naprawdę to głównie bankom zawdzięczaliśmy wzrost rozpoczęty w połowie sierpnia - popyt na ich akcje był efektem wcześniejszej zniżki w obawie o wpływ oferty publicznej PKO BP na rynek, a po części związany był z nadzieją na napływ zagranicznego kapitału na nasz rynek. Notowania banków wróciły do poziomu z wiosny i wydaje się, że oba te czynniki znalazły już odbicie w cenach banków. Natomiast różnicą w odniesieniu do wcześniejszych zapatrywań na sektor bankowy jest wycena PKO BP, odbiegająca w górę od szacunków większości specjalistów. Pytanie czy ten element też już w pełni został odzwierciedlony w kursach pozostałych banków. Jeśli tak, a wiele na to wskazuje, to sytuacja jest dość prosta - zwyżka notowań PKO BP, dopóki będzie on najchętniej handlowaną spółką na giełdzie, powinna podbijać notowania całej branży, a spadek negatywnie na nie wpływać.

Bardzo ważna jest też kwestia dolara - czy będzie on nadal spadał na świecie w spokojny sposób, czy też dojdzie w którymś momencie do paniki. Ta zapewne negatywnie odbiłaby się na cenach obligacji i akcji. A o tym, jak napięta jest atmosfera na rynku walutowym świadczy pojawianie się coraz to nowych elementów zachęcających do pozbywania się dolarów - pojawiają się pogłoski, że do pozbywania się dolarowych aktywów przystąpiły Chiny, by ograniczyć swoje straty wynikające z deprecjacji tej waluty.

U nas problemem jest mocny złoty, któremu w relacji do euro brakuje jedynie 10 gr do poziomu powszechnie uznawanego za próg rentowności polskiego eksportu. Już wyniki za III kwartał pokazały negatywny wpływ mocnego złotego na zyski wielu firm. W IV kwartale będzie podobnie.

W tych warunkach mało prawdopodobne wydaje się przełamanie ostatnich szczytów. WIG będzie wciąż walczył o utrzymanie wsparcia przy 24,7 tys. pkt, wyznaczonego przez październikowy dołek. Zamknięcie poniżej niego definitywnie przekreślałoby szanse na szybki powrót wzrostów. Raczej otwierałoby to drogę ku tegorocznemu minimum.