Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 02.02.2005 14:54

Nudna sesja nie byłaby dla nikogo absolutnie żadnym zaskoczeniem, gdyby nie

fakt wczorajszego mocnego ataku popytu. Dawał on cichą nadzieję, że choć

trochę wbrew marazmowi na światowych giełdach, to dzisiaj popyt może uporać

się z "ostatnimi" zniesieniami (61,8%) styczniowej fali spadkowej i tym

samym w ślad za rynkiem węgierskim i czeskim otworzyć możliwość wzrostu pod

Reklama
Reklama

szczyty hossy. Nic z tego nie wyszło i zawróciliśmy dokładnie na

wspomnianych poziomach. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Zawróciliśmy ? Trochę źle to określiłem. Bo zwrotem należałoby nazywać

odwrót na tym poziomie wywołany atakiem podaży. Nic takiego dzisiaj nie

było. Po wysokim otwarciu ruszyliśmy do osuwania, oddaliśmy parę punktów na

kontraktach i indeksie, a potem przez kolejne godziny utknęliśmy w marazmie.

Reklama
Reklama

Wahań prawie nie było żadnych i fundusze tylko co jakiś czas wyskoczyły z

jakąś większą transakcją podnosząc obroty do obecnych 380 mln. Niby sporo,

ale to wartości zupełnie nieporównywalne do wczorajszego handlu. Po pierwsze

wygenerowane głównie w czasie konsolidacji, a po drugie nieco zawyżone przez

kilka ogromnych umówionych transakcji. Prawdy o rynku to nie powie.

Pozostaje spokojnie poczekać na reakcję inwestorów na komunikat po

Reklama
Reklama

posiedzeniu FOMC. Jeśli reakcja w ostatnich dwóch godzinach handlu

amerykańskiej sesji będzie gwałtowna, to nasz rynek nie powinien się jej

oprzeć. Wczoraj szliśmy swoim torem, ale teraz zaczyna rządzić FED i dane z

rynku pracy. 09 10 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama