Nie zostały odebrane jednak negatywnie, ponieważ wyraźnie w górę zrewidowano dane za poprzednie dwa miesiące. Atmosfera na początku sesji była więc względnie dobra. Potem jednak rynek zaczął się osuwać, m.in. w reakcji na kiepskie oceny perspektyw dla sektora półprzewodników. Lekko negatywnie oddziaływała też wysoka cena ropy naftowej. W miarę upływu czasu pesymizm na rynku się pogłębiał, a indeksy wyznaczały nowe dzienne minima. Opadanie trwało do końca sesji, nie było właściwie żadnych prób odbicia. Wszystkie trzy główne indeksy wyznaczyły nowe, blisko trzytygodniowe minima. Obroty na obu rynkach nieco się zwiększyły, były jednak niższe od średnich z ostatniego miesiąca. W handlu posesyjnym nie było dużych zmian - AHI zakończyło wzrostem o 0,03%. Sytuacja techniczna rynku pogorszyła się, szybkie wskaźniki pokazują jednak wyprzedanie rynku.

Słaba sesja za oceanem przełoży się negatywnie na nasz rynek. Na otwarciu WIG20 najprawdopodobniej przełamie poziom 2000 pkt. Rynki naszego regionu wciąż wykazują relatywną słabość, co świadczy o wycofywaniu zagranicznego kapitału z całego regionu. Wczoraj również było podobnie. Przez niemal całą sesję rynek notował umiarkowany wzrost, jednak po danych o znacznym napływie kapitałów do USA, złoty bardzo szybko się osłabił. Na rynku akcji wyraźnie negatywna reakcja miała miejsce dopiero w trakcie końcowego fiksingu - WIG20 stracił wtedy blisko 10 pkt. Na wykresie indeksu ukształtowała się kolejna czarna świeca, tym razem jednak z górnym cieniem. Zamknięcie wypadło zaś blisko ostatniego minimum. To, w połączeniu ze słabym zachowaniem rynku amerykańskiego, praktycznie przesądza o kolejnym spadku w trakcie dzisiejszej sesji. Pierwsze ważne wsparcie dla WIG20 to pokonany w lutym poprzedni lokalny szczyt na 1980 pkt. Blisko tego poziomu może dzisiaj pojawić się większy popyt i w rezultacie w dalszej części sesji może dojść do odbicia. Silnym oporem będzie prawdopodobnie już poziom 2000 pkt.