W zasadzie komunikat nie odbiegał istotnie od poprzedniego Znalazło się w nim stwierdzenie, że stopy będą podwyższane w sposób zrównoważony. Dodatkowo stwierdzono jednak, że presja inflacyjna się zwiększyła. I to właśnie ten fragment wywołał mocne poruszenie na rynku. Przed decyzją FOMC indeksy notowały niewielkie wzrosty. Po publikacji treści komunikaty rynek gwałtowanie zaczął tracić na wartości. Przecena w pewnej mierze była spotęgowana tym, że na reakcję inwestorzy mieli wczoraj niespełna dwie godziny. To wpłynęło na to, że duża część graczy postanowiła zamknąć pozycje w akcjach nie oglądając się na nic. W rezultacie indeksy zakończyły na dziennych minimach i jednocześnie poziomach najniższych od dwóch do pięciu miesięcy (DJIA i S&P500 - dwumiesięczne minima, a Nasdaq Composite najniżej od listopada). W handlu posesyjnym atmosfera niewiele się poprawiła - AHI zakończyło zwyżką o 0,04%. Mimo znacznej wczorajszej przeceny, sytuacja rynku wcale nie jest jednoznacznie zła. Wczorajszy spadek miał charakter bardzo emocjonalny i związany z obawami rynku, a nie faktyczną wymową komunikatu FED (w dalszym ciągu podtrzymane stanowisko o stopniowych podwyżkach stóp). Rynek zignorował wczoraj całkowicie największy od kilku dni spadek ceny ropy naftowej. A wyższa presja inflacyjna to właśnie efekt wysokich cen ropy. W kontekście wczorajszego zachowania rynku duże znaczenie będą mieć dzisiejsze dane dotyczącej inflacji w lutym. Jeśli nie będą wyższe od oczekiwań, mogą stać się pretekstem do odbicia. Rynek jest silnie wyprzedany i mimo kiepskiego wyglądu indeksów na wykresach, w najbliższych dniach będzie bardziej podatny na odbicie niż na spadki.

Przebieg notowań na naszym rynku zmienia się jak w kalejdoskopie, pod dyktando kwotowań na rynku walutowym. Znaczne osłabienie złotego w trakcie poniedziałkowej sesji przełożyło się na istotny spadek na rynku akcji. Wczoraj złoty się wzmacniał, zwłaszcza po decyzji Standar&Poors o podwyższeniu perspektyw ratingów dla Polski, i w rezultacie na rynku akcji od początku sesji miał miejsce systematyczny wzrost. Można nawet przypuszczać, że został on wykreowany przez zagraniczny kapitał. WIG20 odrobił całość poniesionych w poniedziałek strat, a na wykresie indeksu ukształtowała się pierwsza od dwóch tygodni wysoka biała świeca. Obroty nie były imponujące, ale w porównaniu z poniedziałkowymi zwiększyły się. Sesja zakończyła się optymistycznie i mogła stworzyć dobrą atmosferę na dzisiaj. Mocne spadki w USA przekreśliły jednak szanse na dobre zachowanie rynku w trakcie dzisiejszej sesji. Już na otwarciu WIG20 prawdopodobnie zanotuje głęboki spadek - najważniejszym na dziś wsparciem może być podstawa wczorajszej świecy na 1936 pkt (pierwsze wsparcie techniczne to 1953 pkt). Może się jednak okazać, że po słabym początku rynek będzie odrabiał straty. Przebieg koniunktury ponownie w głównej mierze będzie zależał od zachowania rynku walutowego. Abstrahując od rynku walutowego, obraz techniczny po wczorajszej sesji nieco się poprawił - część z szybkich wskaźników wygenerowała już sygnały kupna. To, mimo wszystko, stwarza szanse na ruch indeksu w ciągu najbliższych sesji do dolnego ograniczenia ubiegłotygodniowej luki bessy na 1993 pkt.