Wczorajsza sesja przyniosła pewien przełom patrząc na to co działo się w ostatnich dniach. Przez większą część dnia złoty jeszcze tracił na wartości. Kurs EUR/PLN ustanowił maksimum w okolicach 4,2150 zł, a USD/PLN 3,2380 zł. Na wartości traciły także pozostałe waluty regionu, zwłaszcza węgierski forint, gdzie pojawiają się coraz większe obawy co do możliwości ograniczenia tamtejszego deficytu budżetowego. Po odwołaniu w poniedziałek ministra finansów i informacji o objęciu tej teki przez zaufanego współpracownika premiera Guyrcsanego na rynku zaczęto mówić o tzw. "budżecie wyborczym" co ma związek z przyszłorocznymi wyborami do parlamentu. Po południu pojawiły się informacje o tym, że po czterech miesiącach tego roku wykonanie tamtejszego budżetu wyniosło ponad 70 proc., jednak resort finansów optymistycznie stwierdził, że tegoroczny deficyt będzie o kilka mln forintów niższy od wcześniejszych założeń. Pytanie na ile to jest możliwe, jednak rynek zdawał się w to wierzyć i forint nieznacznie zyskał na wartości, a za nim także złoty. Aprecjacja naszej waluty zwiększyła swoje tempo po publikacji danych o marcowej produkcji przemysłowej i cenach PPI, które Główny Urząd Statystyczny podał o godz. 16:00. Okazało się, że dynamika produkcji wyniosła aż "minus" 3,7 proc. r/r wobec oczekiwań na poziomie "minus" 0,7 proc. r/r, a ceny PPI wzrosły o 2,2 proc. r/r wobec spodziewanych 2,1 proc. r/r. Dosyć zaskakujący był aż 3,8 proc. r/r spadek produkcji budowlano-montażowej, co sprawia, że na rynku zaczyna mówić się o 50 p.b. cięciu stóp procentowych podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. W efekcie wieczorem za EUR/PLN i USD/PLN płacono już mniej.
Oficjalne wypowiedzi odnośnie 50 p.b. cięcia jednak jeszcze nie padły. Poproszony o skomentowanie wczorajszych danych GUS, członek RPP Mirosław Pietrewicz wspomniał tylko o konieczności obniżki i przedstawił pesymistyczne prognozy wzrostu PKB na ten rok - jego zdaniem nie przekroczy on 4 proc. Takiej możliwości zaprzeczyli jednak później przedstawiciele resortu finansów i premier Marek Belka, którzy podtrzymali perspektywy wzrostu w okolicach 5 proc.
Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na wynikach przetargu 5-letnich obligacji o wartości 2,5 mld zł. Jego wyniki pokażą jakie jest nastawienie zagranicznych inwestorów do naszego rynku. Niemniej jednak resort finansów będzie musiał przystać na niższe oferowane przez nich ceny. Otrzymujemy także nowe informacje ze sfery polityki - po spotkaniu SLD i SdPl nie wykluczono możliwości budowania wspólnej listy wyborczej. Jednak chyba nie to teraz inwestorów interesuje, a kwestia wyników kolejnych sondaży preferencji wyborczych, które potwierdzą, lub zaprzeczą pozycji Prawa i Sprawiedliwości.
Z technicznego punktu widzenia wczorajszą sesję można uznać za sesję przełomu i może nawet odwrotu, choć to drugie wydaje na razie przesadzonym słowem. Tak czy inaczej wzrosły szanse na testowanie okolic wsparcia 4,14-4,15 w perspektywie najbliższych dni przez EUR/PLN. Oporem pozostały okolice 4,20 zł. Dla USD/PLN takim wsparciem są okolice 3,17-3,18, a wsparciem 3,2150 zł. Podsumowując, na razie rynek dostał chwilę wytchnienia, ale jeżeli okaże się, że RPP nie zamierza obniżyć stóp o 50 p.b., to szybko powrócimy do spadków złotego, zwłaszcza, że ryzyko polityczne w najbliższych miesiącach nadal będzie wysokie.
Rynek międzynarodowy