Dane makro były wczoraj mieszane - niższa od oczekiwań była tygodniowa liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, ale gorszy był indeks aktywności gospodarczej regionu Filadelfii. Rynek dane praktycznie zignorował i nie ruszył wyraźnie ani w jedną, ani w drugą stronę. Handel był wczoraj mało aktywny - obroty obniżyły się tak na NYSE, jak i na Nasdaq?u. W handlu posesyjnym niewiele się działo - AHI zakończyło spadkiem o 0,02%. Indeksy zanotowały wczoraj czwarty z rzędu wzrost, co w ciągu ostatnich kilku miesięcy zdarzało się rzadko. Rynek jest już wyraźnie wykupiony i podatny na korektę spadkową. Potrzebuje jedynie pretekstu.

Kolejny wzrost w USA nie będzie mieć wpływu na nasz rynek. Atmosfera w USA jest dobra, ale po kilku dniach wzrostu, część inwestorów może się dzisiaj zdecydować na zamykanie pozycji w akcjach - zwłaszcza przed weekendem. To raczej nie będzie zachęcać krajowych inwestorów do kupna akcji. O tym co się będzie działo na naszym rynku w najbliższym czasie zadecyduje zachowanie kapitału zagranicznego. Końcówka środowej sesji pokazała, że nawet relatywnie nieduży napływ środków z zagranicy może istotnie zmienić układ sił rynkowych. Jeśli zatem pewne zainteresowanie naszym rynkiem ze strony zagranicy będzie widoczne, będzie to skutkować wzrostami. Krajowi inwestorzy instytucjonalni nie są skorzy do poważniejszych zakupów, ale presja podaży akcji z ich strony też nie jest duża. Patrząc na rynek od strony technicznej można dostrzec ciekawe analogie do sytuacji sprzed roku. W ub. r. WIG20 lokalny dołek wyznaczył 17 maja, w tym roku, póki co, lokalne minimum wypadło dokładnie tego samego dnia. Podobnie zachowały się też wskaźniki techniczne, m.in. RSI, który w połowie maja dotarł do strefy wyprzedania. Po osiągnięciu minimów w dniu 17 maja, na rynku rozpoczął się powolny, kilkutygodniowy wzrost. Wydaje się, że szanse powtórzenia scenariusza ubiegłorocznego są obecnie duże. Bliskość wakacji oraz przerwa w ofertach na rynku pierwotnym powinna wyraźnie zmniejszyć skłonność do sprzedaży akcji na rynku wtórnym. Wyniki największych spółek za pierwszy kwartał były zaś przyzwoite, co może skłonić przynajmniej część zagranicznych inwestorów do inwestycji na naszym rynku. Poziomem docelowym dla obecnej fali wzrostowej w przypadku WIG20 może być ok. 1940 pkt (górne ograniczenie luki bessy z połowy kwietnia). Dzisiejsza sesja może przynieść niewielkie zmiany indeksów. Nieco bardziej prawdopodobny jest jednak niewielki spadek. Pierwsze wsparcie dla WIG20 to środowe zamknięcie - 1868 pkt.