Wczorajsza sesja przyniosła dalsze osłabienie naszej waluty, chociaż było ono już mniejsze niż we wtorek. Jeszcze rano rynek był dosyć nerwowy - notowania EUR/PLN ustanowiły lokalne maksimum w okolicach 4,0720. Później jednak sytuacja się uspokoiła. Pomogły w tym m.in. wyniki sejmowego głosowania nad wyrażeniem wotum nieufności dla ministra Mirosława Gronickiego. Mimo krytycznych głosów opozycji szef resortu finansów zachował stanowisko. Tak naprawdę trudno było oczekiwać innego rozstrzygnięcia, a cała debata miała charakter czysto "polityczny". Zresztą najbliższe tygodnie będą upływać w takiej właśnie atmosferze, a wczorajsza decyzja Włodzimierza Cimoszewicza o tym aby kandydować w wyborach prezydenckich sprawiła, iż rywalizacja pomiędzy PO a PIS (Tusk-Kaczyński) stanie się paradoksalnie jeszcze wyraźniejsza. Tym samym inwestorzy nie przywiązują już tak dużej uwagi do wypowiedzi przedstawicieli obecnego rządu - wczoraj sam Mirosław Gronicki przyznał, że jest "technicznie" możliwe wejście do systemu ERM-II już w kwietniu 2006 r. tak jak mówił kilka dni temu wiceprezes NBP, Krzysztof Rybiński. Dodał jednak, iż wiele będzie zależało od decyzji przyszłego rządu i jego współpracy z bankiem centralnym. Głównym pytaniem jest teraz na ile uda się przekonać do tego PiS.
Głównym wydarzeniem dzisiejszej sesji będzie decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Zdania na jej temat są podzielone, chociaż przeważają opinie, iż cięcie wyniesie 25 p.b. bez konsensusu co do zmiany nastawienia. Ciekawą opinię przedstawił dzisiaj prof. Witold Orłowski, którego zdaniem RPP może zaskoczyć i obciąć stopy aż o 75 p.b. Nie byłoby to jednak zbyt korzystne rozwiązanie dla złotego. Paradoksalnie jednak rynek negatywnie może odebrać również decyzję o cięciu stóp procentowych o 25 p.b. przy braku zmiany nastawienia na łagodne. Wiele dzisiaj zależeć będzie od treści komunikatu RPP, który poznamy o godz. 16:00. Samej decyzji można się spodziewać w godz. 12:00 - 14:00.
Technika pokazuje, że "przystanek" na EUR/PLN nie powinien trwać zbyt długo i w średnim terminie powinniśmy kierować się na wyższe poziomy. Nie spodziewamy się poziomów niższych od 4,0350-4,04, a oporem są okolice 4,0650-4,07 i dalej 4,08. W przypadku USD/PLN wiele zależy od zachowania się EUR/USD, a tam na razie rynek woli grać na "mocnego" dolara - przynajmniej do jutrzejszej, wieczornej decyzji FED. Tym samym nie można wykluczyć, że USD/PLN do tego czasu przetestuje okolice 3,38. Później jednak można spodziewać się powrotu w okolice 3,35 i niżej.
Rynek międzynarodowy
Wczorajsza sesja okazała się wielką wygraną dolara. Wysokie ceny ropy sprawiły, że na wartości wyraźnie tracił japoński jen i nie zmienił tego nawet obserwowany wczoraj wieczorem całkiem spory spadek cen "czarnego złota" - kurs sierpniowych kontraktów na słodką surową ropę powrócił poniżej 60 USD za baryłkę. Jednak nie tylko ropa jest głównym czynnikiem. Inwestorzy dyskontują także jutrzejszą decyzję amerykańskiego FED, gdzie oczekiwana jest 25 p.b. podwyżka stóp procentowych. Rynek nie ma do końca pewności jaki będzie komunikat FED i czy znajdzie się w nim odniesienie co do wysokich cen ropy na rynkach światowych. Wczoraj amerykański sekretarz skarbu John Snow przyznał, że czynnik ten może zaszkodzić amerykańskiej gospodarce, jednak nie w takim stopniu, aby zahamować, czy odwrócić wzrost gospodarczy. W tym kontekście dosyć interesująca będzie dzisiejsza publikacja (godz. 14:30) danych o dynamice PKB za I kwartał w USA - rynek spodziewa się nieco lepszego odczytu niż za pierwszym razem (3,7 proc. wobec 3,5 proc.). Co ciekawe wczorajsze dane o czerwcowym zaufaniu konsumentów w USA były lepsze od oczekiwań - 105,8 pkt. wobec 103,1 pkt. w maju. To kontrastowało ze słabymi danymi z Niemiec i Włoch, które pojawiły się wczoraj rano.Technika pokazuje, że rynek może kierować się w stronę 1,1980-1,2000. Nie oczekujemy, aby poziomy te zostały pokonane. Niemniej jednak konsolidacja się nieco przedłuża, chociaż sygnały za wzrostem EUR/USD w perspektywie kilku tygodni nadal są aktualne.