Dobra atmosfera w Eurolandzie pozwalała jedynie na podtrzymywanie rynku w pierwszej części sesji. WIG20 dotarł nawet do poziomu wtorkowego szczytu, ale było to właściwie zasługa jednej spółki - Pekao, które wczoraj w początkowej fazie notowań zyskiwało aż 4%. Po trzech godzinach względnie spokojnego zachowania rynku, zaczęło się osuwanie, które trwało już do końca sesji. Wszystko to działo się w sytuacji, gdy indeksy na zachodzie Europy wyznaczały nowe czteroletnie maksima. Nasz rynek nie był jednak wyjątkiem - jeszcze słabiej i to od początku sesji zachowywał się parkiet węgierski. To może rodzić przypuszczenia, że przyczyną słabości na obu rynkach było zmniejszenia zaangażowania w akcje przez zagranicznych inwestorów. Obroty na całym rynku były najwyższe od 4 sesji, ale przesądziła o tym jedna duża transakcja akcjami Banku BPH (po jej wyłączeniu obrót na rynku byłby nieco niższy od wtorkowego). Spośród sektorów wczoraj w dalszym ciągu najmocniejsze były banki, z Pekao na czele (chociaż w drugiej części sesji Pekao oddało cały poranny wzrost). W wyraźnej korekcie spadkowej znalazły się zaś KGHM, PKN i TPSA.

W sytuacji technicznej nie doszło do żadnego przełomu. Rynek nadal znajduje się w średnioterminowym trendzie wzrostowym, a wczorajszy spadek można traktować jedynie w kategoriach korekcyjnych. Na wykresie WIG20 ukształtowała się czarna świeca z obustronnymi cieniami. Zwrot w dół na indeksie nastąpił niemal dokładnie z poziomu wtorkowego szczytu (2289 pkt). Waga tego poziomu nabrała zatem znaczenia jako oporu w krótkim terminie. Kształt wczorajszej świecy oraz fakt, że spadek miał miejsce z poziomu zbliżonego do szczytu z 2 sierpnia może oznaczać przedłużenie spadkowej korekty na najbliższe sesje. Korekta ta może być jednak płytka i zakończyć się nieco powyżej dołka z 4 sierpnia - 2208 pkt. Tym bardziej, że blisko tego poziomu przebiega dolna linia trzymiesięcznego kanału wzrostowego (dziś na 2203 pkt). W układzie wskaźników technicznych istotnych zmian nie ma, ale ich obraz nieco się pogorszył.