Departament Pracy ogłosił w komunikacie, że liczba nowych bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych wzrosła do 432.000 z 424.000 po korekcie tydzień wcześniej. Rynek oczekiwał, że liczba ta wzrośnie do 440.000 z 398.000 przed korektą. W odniesieniu do stanu gospodarki Eurolandu poznaliśmy dzisiaj zamówienia w przemyśle, które wzrosły w lipcu o 1,2 % licząc rok do roku i spadły o 1,6 % miesiąc do miesiąca. W czerwcu wzrost zamówień wyniósł 3,1 % miesiąc do miesiąca i 5,3 % rok do roku. Rynek nie przewidywał wyników. Inwestorzy najwidoczniej są bardzo ostrożni i wolą poczekać na huragan Rita i skutki jakie może wywołać. O godzinie 15:30 za jedno euro zapłacić trzeba było 1,2200 dolara, czyli niewiele mniej niż na dzisiejszym otwarciu.
Patrząc na rynek pod katem analizy technicznej trudno jest zauważyć jakieś istotne zmiany. W związku z tym wcześniejsze założenia pozostają aktualne. Wskaźniki techniczne w dalszym ciągu sugerują jeszcze jedno zejście w dół poprzedzające główny ruch. Targetem pozostaje rejon 1,2130. Zanegowaniem takiego scenariusza byłoby osłabienie dolara i wzrost kursu powyżej 1,2270.
RYNEK KRAJOWY
Niewielki zakres zmienności z presją na słabszego złotego to zasadniczy scenariusz dzisiejszych notowań na krajowym rynku walutowym. Inwestorzy cierpliwie wyczekują na rozstrzygnięcie wyborów parlamentarnych ograniczając w dalszym ciągu swój udział w transakcjach. Na parze EUR/PLN i USD/PLN kurs oscylował przez całą sesję wokół charakterystycznych jeszcze z dnia wczorajszego poziomów: 3,9000 i 3,2000. O godzinie 15:30 za jedno euro zapłacić trzeba było 3,9060, a za jednego dolara 3,2045 złotego. Z technicznego punktu widzenia na obu krosach w dalszym ciągu aktualne są sygnały na silniejsze osłabienie złotego. Z racji zbliżających się wyborów najpierw parlamentarnych, potem prezydenckich i w międzyczasie posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej należy oczekiwać, że do korekty dojść może w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
Jarosław Klepacki