Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 04.10.2005 15:50

Na fali wczorajszego optymizmu dziś ceny zaliczyły nowe rekordowe poziomy

trwającej od ponad 4 lat hossy. Teoretycznie powinno to cieszyć, ale już w

południe wiadomo było, że sesja ta została spisana na straty. Nikomu z

większych graczy nie chciało się dziś handlować. Tym samym kroplówka

kapitału została wyłączona i tylko porannym optymizmem kursów nie można było

Reklama
Reklama

utrzymać. Mamy więc spadek cen. Trzeba jednak zauważyć, że jest on

symboliczny. Dobrze widać to na wykresach Kontrakty9.gif Indeks9.gif

Tak mały spadek po silnym poniedziałkowym wzroście tylko potwierdza, że

rynkiem nadal rządzi popyt. Wprawdzie dziś nie był on mocno widoczny, ale

sam fakt, że ceny trzymają się blisko maksimów wskazuje, że kupujący

trzymają rękę na pulsie i nie pozwalają na zbyt poważne straty. Zresztą

Reklama
Reklama

warte odnotowania są też zachowawcze poczynania podaży. Bierność popytu nie

skusiła do wyprzedaży. Wygląda więc na to, że to tylko przystanek przed

kolejnym wzrostem cen. Inna sprawa to, jak długo on jeszcze potrwa?

Wygasająca aktywność każe przypuszczać, że powoli szykujemy się do nieco

większej korekty. Nie jest wykluczone, że ta nadejdzie już w przyszłym

tygodniu (zaskakujące wyniki wyborów?). Chyba tylko taka korekta powinna

Reklama
Reklama

ponownie pobudzić graczy, a zwłaszcza spowodować pojawienie się polaryzacji

oczekiwań na rynku. Przypomnę, że o 16:00 opublikowana zostanie dynamika

zamówień w przemyśle. Oczekuje się, że będzie to wzrost o 2%. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama