Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 07.10.2005 15:51

Kończymy ciekawy tydzień. W końcu pojawiła się korekta, która potrząsnęła

nieco rynkiem. Wprawdzie jej skala jeszcze nie jest naprawdę poważna, to 7%

spadku od szczytu robi wrażenie. Sądząc po reakcjach na moje teksty o

trwającym trendzie wzrostowym zakładam, że część graczy faktycznie się

zaniepokoiło, a cześć nawet przyjmuje założenie, że mamy początek bessy.

Reklama
Reklama

Przyznam, że takie reakcje po dwóch sesjach spadku uważam za zbyt

emocjonalne.

Rosnąca zmienność na rynku tylko potwierdza, że zbliżamy się do szczytu, ale

tego szczytu jeszcze nie było. Duża zmienność cen to wynik sporych emocji,

ale to także ich przyczyna. Do tej pory graczom było łatwo o zysk. Trend był

łagodny. Te małe korekty nie mogły poważnie wpłynąć na wynik inwestycji.

Reklama
Reklama

Tylko, że to nie jest normalne. Wystarczy spojrzeć na wykres cen w

horyzoncie kilku lat. Takie stabilne wzrosty bez większych spadków to okres

tymczasowy. Miły dla posiadaczy długich pozycji, ale zdarzający się raz na

kilka lat. Taka mała rekompensata dla tych, którzy starają się trzymać się

trendu. Teraz może stwierdzić, że ta się już kończy. Zbliżamy się do okresu,

w czasie którego zarobek nie będzie przychodził łatwo, a nowicjusze przeżyją

Reklama
Reklama

pierwsze poważne rozczarowania. Duża zmienność nie sprzyja otwieraniu dużych

pozycji, co nie wszystkim może odpowiadać. Jedni się wycofają, ale większość

postanowi ten fakt zignorować szukając okazji do szybkich zysków. W okresie

kreślenia szczytu z pewnością odsetek inwestorów wygranych jest mniejszy od

średnich 20%. Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama