Ani w miarę korzystna dla dolara wartość indeksu ISM obrazującego kondycję amerykańskiego przemysłu (spadł on mniej niż oczekiwano), ani większy od spodziewanego wzrost zamówień w sektorze przemysłowym USA (+2.5% wobec spodziewanych +2%) nie zdołały wywołać większego spadku na tej parze walut. Cień na rynek amerykański padł dopiero po wypowiedzi szefa Banku Rezerwy Federalnej z Dallas. We wtorek wyraził on zaniepokojenie rosnącą inflacją w USA, która jego zdaniem osiąga obecnie wartości bliskie maksymalnym akceptowalnym poziomom. Zwrócił również uwagę na spowolnienie wzrostu gospodarczego i tym samym zasiał wśród inwestorów obawy o przerwanie oczekiwanych przez rynek podwyżek stóp procentowych. Informacje te okazały się silnym impulsem do wyprzedaży na rynkach finansowych. W pierwszej kolejności odbiło się to na amerykańskim rynku akcji. Indeksy giełdy nowojorskiej istotnie traciły w ostatnich dniach, co w połączeniu z kiepskimi danymi (indeks ISM non-manufacturing opublikowany w środę okazał się znacznie gorszy od oczekiwań), w krótkim czasie doprowadziło to do tego, że rynek dolara znów przejęły niedźwiedzie. Kurs EUR/USD skorygował w czwartek do poziomu 1.22, co wygląda już na koniec tej gwałtownej korekty. Spadki w ostatnich dniach odnotowały również indeksy japońskie. Jen osłabił się wyraźnie w stosunku do euro, kurs EUR/JPY w ciągu dwóch dni skoczył z poziomu 135.90 do 138.10. W stosunku do dolara pozostał jednak mocny, co wynikało z większej skali osłabienia amerykańskiej waluty od japońskiej.

W minionym tygodniu odbyły się również posiedzenia najważniejszych w Europie banków centralnych. Zarówno Bank Anglii jak i Europejski Bank Centralny zadecydowały o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie, odpowiednio 4.5% oraz 2.0%. Prezes ECB podkreślił jednak, iż rosnące zagrożenie stabilności cen wywołane zwyżkami cen ropy zmusza bank centralny do większej czujności i ostrożności. Wypowiedź ta sugeruje, iż w ciągu nadchodzących miesięcy możliwe będzie stopniowe podnoszenie stóp procentowych w strefie euro.

Dziś rynek oczekiwał jeszcze na najważniejsze w tym tygodniu dane o liczbie nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w USA. Oczekiwania analityków co do tej wielkości były bardzo pesymistyczne - spodziewano się, iż z gospodarki amerykańskiej ubyło w sierpniu aż 143 tys. etatów, wobec lipcowego wzrostu o 211 tys. (po korekcie). Dane okazały się dużo lepsze, miejsc pracy wprawdzie ubyło, ale tylko o 35 tys. Dolar wstępnie zareagował na to tylko nieznacznym umocnieniem, jednak skala tego ruchu może okazać się dużo większa. Dopóki niezakłócony pozostaje cykl regularnych podwyżek stóp procentowych w USA spadkowy trend na EUR/USD powinien się utrzymać w dalszej perspektywie.