Na terminowym mamy zakupy. Baza skurczyła się do 30 pkt po ujemnej stronie.

Na kasowym podaż słabnie, co widać po wolniejszym wzroście obrotu. Najgorsze

mamy za sobą? Jeszcze chyba za wcześnie na takie wnioski. Ceny nie chcą

jakoś znacznie wzrosnąć, by pokazać, że popyt szykuje się do kontrataku. Z

52-53. KJ