Najbliższym oporem jest obecnie poziom 1.18. Jego przekroczenie winno doprowadzić do pogłębienia korekty w stronę kolejnej, podażowej strefy, czyli 1.1875 - 1.19. Jeśli chodzi o wsparcia, to aktualnie nie zawracałbym sobie nimi głowy, a to ze względu na panujący trend. Poziomy wsparć, czy cen docelowych będą w tym układzie dużo częściej łamane, natomiast to dopiero przełamanie któregoś z oporów będzie nas informowało, że aktualny trend spadkowy zaczyna się wyczerpywać. Póki co nic takiego nie miało jeszcze miejsca, zatem nadal większym prawdopodobieństwem charakteryzuje się kontynuacja presji aprecjacyjnej amerykańskiej waluty.
USD/JPY
Ta przewaga utrzymuje się także na dolarjenie. Zeszłotygodniowe maksima zostały tu wczoraj wyraźnie przełamane i jak na razie rynek nie wykazuje specjalnie chęci do ponownego zwrotu. Co ważne, przełamanie tych maksimów oddaliło już potencjalne niebezpieczeństwo powstania formacji podwójnego szczytu, zatem podaż została już tego argumentu pozbawiona. Obecnie najbliższego wsparcia doszukiwałbym się właśnie na poziomie przełamanego wczoraj oporu, czyli 118.37. Jeśli udałoby się podaży sprowadzić ceny poniżej, należy się wówczas liczyć ze spadkiem w stronę minimów ze środy, które wyznaczone zostały na poziomie 116.84. Obecnie najbliższym poziomem, który winien zostać osiągnięty jest 119.80, czyli 161,8% wysokości zeszłotygodniowej korekty. Jak więc widać, również na tej parze krótkoterminowo posiadacze amerykańskiej waluty nie utracili wcześniej wypracowanej przewagi.
EUR/JPY
Zarówno końcówka tygodnia, jak również wczorajszy dzień przełożyły się na dość wyraźne umocnienie europejskiej waluty względem jena. Jest to o tyle ważne, że w zeszłym tygodniu mieliśmy tu do czynienia z dwukrotnym przetestowaniem wsparcia w postaci przełamanego wcześniej, górnego ograniczenia kilkumiesięcznego kanału spadkowego. Krótko mówiąc fakt, że cenom nie udało się cofnąć w jego zakres powoduje, że wymowa rynku w średnim terminie jest nadal pozytywna i liczyć należy się z próbami ponownej walki o wyznaczenie nowych maksimów, czyli wyjścia nad zakres 141.15/57. Ostatnia, październikowa korekta okazała się zatem, jak na razie, jedynie ruchem powrotnym do przełamanego oporu. Co więcej, fakt właśnie dwukrotnego jego przetestowania w ubiegłym tygodniu spowodował powstanie tu formacji podwójnego dna. Linia szyi została już wczoraj przełamana, co z kolei sugeruje wzrost przynajmniej do poziomu 140.00, co wynika z zasięgu formacji. Jak na razie oporem okazał się poziom 139.35, czyli strefa minimów sprzed dwóch tygodni, której podażowe znaczenie wzmocnione jest również znajdującym się tam 50% zniesieniem poprzedniej fali spadkowej. Kolejnego oporu spodziewać można się również przy 138.80, czyli na zniesieniu 61,8%. Można więc zakładać, że póki zeszłotygodniowe minima się trzymają, to nadal przewagę mają posiadacze europejskiej waluty w średnim terminie, natomiast spadek pod rejon 137.50 niejako przypieczętuje problemy popytu i wówczas kurs winien wyznaczyć kolejną, silniejszą falę spadkową.