Problem jednak w tym, że niewiele wyżej wzrost został zatrzymany i obecnie ceny ponownie zeszło w stronę ograniczenia formacji. Wiele zatem zależy od zachowania się kursu w ciągu najbliższych godzin. Definitywne cofnięcie w zakres formacji świadczyłoby o pułapce wybicia, a tym samym do kontrofensywy winni przystąpić kupujący amerykańską walutę. W takim układzie jedynie kwestią czasu byłoby po raz kolejny zbliżenie się do zakresu ostatnich minimów przy 1.1650. Z drugiej strony, jeśli z obecnych poziomów (1.1725) udałoby się popytowi odbić, to można by mówić jedynie o utworzeniu ruchu powrotnego po wybiciu, a tym samym sygnał sprzedaży dolara w krótkim terminie zyskałby jedynie na wiarygodności. Minimalnym zasięgiem wzrostu byłyby wówczas okolice 1.1830, gdzie znajduje się podstawa formacji kanału.
USD/JPY
Dość dobrze trzyma się również amerykańska waluta względem jena japońskiego. Tutaj ceny nie dotknęły nawet najbliższego wsparcia, czyli zeszłotygodniowego, poniedziałkowego wierzchołka, nad którym znaleźliśmy się na początku obecnego tygodnia. Znajduje się on przy cenie 118.37, podczas gdy korekcyjne osłabienie dolara zatrzymało się w rejonie 118.50. Obecnie zatem liczyć należałoby się z kontynuacją marszu w górę, a zatem w kierunku obecnych maksimów, które wyznaczone są jak na razie przy cenie 119.56. Ich przełamanie kazałoby się spodziewać dalszego wzrostu przynajmniej do 120.25, czyli 161,8% wysokości korekty, z jaką od środy mamy do czynienia. Krótkoterminowych impulsów, co do dalszego kierunku, można się doszukiwać ze strony losów wspomnianego kanału spadkowego na eurodolarze, a dokładniej czy przeważy wariant załamania formacji i ceny cofną się w jej obręb, czy może aktualne osłabienie jest jedynie ruchem powrotnym.
EUR/JPY
Bardzo technicznie zachowuje się obecnie eurojen. Po niedawnym wyznaczeniu formacji podwójnego dna rynek zatrzymał się w rejonie 139.80, czyli 61,8% zniesieniu ostatniego spadku. Z tych okolic doszło do pojawienia się dość dynamicznej korekty, jednakże jak widać, popyt nie daje za wygraną i ostatnie godziny przyniosły ponowną aprecjację euro, która pozwoliła skierować ceny w stronę środowych maksimów przy 139.80. Można zakładać, że przełamanie tego poziomu otworzy tu drogę do okolic wierzchołka z początku listopada, z którego spadek został zapoczątkowany, czyli 141.15. W razie kolejnego osłabienia, wsparcia spodziewałbym się przy cenie 138.50. Jego przełamanie sugerowałoby ponowny test okolic ostatnich minimów przy 137.50, gdzie przypomnę znajduje się górne ograniczenie długoterminowego kanału spadkowego, do którego wykonany został w zeszłym tygodniu ruch powrotny.