Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 24.11.2005 14:44

W dniu, w którym nie ma sesji w USA jakby z założenia niewiele się dzieje.

Tak było i na dzisiejszej sesji. Wprawdzie zmiana cen może sugerować, że

było ciekawie, to jednak świadomość, że dokonała się ona przy znikomej

aktywności sprawia, że nikt się tym za bardzo nie przejmuje.

Notowania rozpoczęły się do wzrostu cen, co można uznać za reakcję na

Reklama
Reklama

kolejną wzrostową sesję za oceanem. Także i tym razem ta reakcja sprowadziła

się jedynie do poziomu otwarcia. Później przeważyły już nasze wewnętrzne

sprawy. W efekcie ceny po chwilowym wzroście (amerykańskiego optymizmu

starczyło ledwie na pół godziny notowań) weszły w konsolidację, by po

południu zacząć spadać. Tuż po 14:00 zaliczyliśmy lokalny dołek, ale

odbicie, jakie później nastąpiło nie wróży niczego dobrego.

Reklama
Reklama

Mimo tego spadku cen sesja nie wniosła niczego nowego do obrazu rynku.

Środowy wzrost był mało wiarygodny za sprawą niskiej aktywności. Ten sam

czynnik zmniejsza wiarygodność dzisiejszego spadku. Technicznie pozostajemy

w tym samym miejscu. Cały czas kluczowym jest poziom konsolidacji, z której

udało się nam wyrwać przed tygodniem. Jak się okazało, na krótko. Zejście

cen pod wsparcie byłoby poważnym sygnałem słabości rynku i otwierałoby drogę

Reklama
Reklama

do ponownego zbliżenia się do dołków z drugiej połowy października.

Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama