Otwarcie notowań wypadło blisko środowego zamknięcia, szybko jednak rozpoczęła się zwyżka. Nie była ona dynamiczna i zakończyła się już po 40 minutach. Później zaczęło się osuwanie, które trwało jednak tylko do poziomu otwarcia. Właściwie cała dalsza część sesji była już bardzo mało ciekawa. Rynek kilkukrotnie próbował wybić się ponad poranne szczyty - bardziej przypominało to jednak szarpanie rynkiem niż faktyczny wzrost. Tak czy inaczej względnie dobra atmosfera utrzymała się do końca sesji i WIG20 zakończył na poziomie najwyższym od blisko dwóch miesięcy i tylko nieznacznie poniżej historycznego szczytu. Spośród sektorów najmocniejsze były wczoraj banki - z BZ WBK i Pekao na czele. Kolejną sesję zyskiwał na wartości KGHM, wyznaczając następne maksimum cenowe. Niemal od początku sesji podaż wyraźnie przeważała na TPSA, ale nie była na tyle zdeterminowana, aby wyraźniej spychać kurs akcji.

Na wykresie WIG20 utworzyła się kolejna niezbyt dużych rozmiarów świeca, z białym korpusem. Układ wskaźników technicznych jest lekko pozytywny, najszybsze pokazują jednak już wykupienie rynku. Wczoraj WIG20 wszedł w obszar luki bessy z 5 października: 2534 - 2550 pkt. Luki nie udało się zamknąć, ale spokojne zachowanie rynku w obrębie tego oporu można odbierać lekko pozytywnie. Indeks znajduje się obecnie blisko historycznego szczytu (2573 pkt) i tak naprawdę ten poziom ma istotniejsze znaczenie. Jego przełamanie przypieczętowałoby przewagę popytu i prawdopodobnie oznaczałoby kontynuację wzrostu w krótkim terminie. Trzeba jednak pamiętać, o tym, że rynek nieprzerwanie rośnie już od dwóch tygodni i niebezpieczeństwo wystąpienia przynajmniej lokalnej korekty jest coraz wyższe. Być może miejscem do takiej korekty będą okolice październikowego szczytu.