Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 15.12.2005 14:40

Dzisiejsza sesja w pewnością nie była radosną reakcją na ustanowione wczoraj

rekordy indeksu. Wprawdzie dziś udało się wyjść jeszcze wyżej, ale tylko na

początku sesji. Jeszcze przed nastaniem południa kursy zaczęły słabnąć.

Osłabienie było na tyle mocne, że sprowadziło indeks na poziom zamknięcia

poprzedniej sesji, a chwilami nawet niżej. Także kontrakty nie wykazywały

Reklama
Reklama

zbytniej chęci do szarży. Jeszcze rano można było mówić o pewnej sile

kupujących. Korekta po wzroście była płytka. Jednak próba wybicia w górę się

nie powiodła i kursy spadły.

W efekcie mamy kolejną sesję, jak kilka poprzednich, w czasie której

zaliczenie nowego szczytu hossy nie spowodowało silniejszego impulsu po

stronie popytu. Ostatnio nie przynosiło to posiadaczom długich pozycji

Reklama
Reklama

poważniejszych konsekwencji, ale tym razem nie musi być wcale podobnie.

Zauważmy, że cały ten wzrost w dziewicze tereny jest nieco podejrzany za

sprawą małej aktywności graczy. Nie widać wzmożonego handlu po żadnej za

stron. Fakt, popyt jest nieco mocniejszy, bo ceny rosły, ale podaż jest

dziwnie bierna. Wygląda na to, że albo wszyscy więksi gracze są z tym ruchem

pogodzeni, albo jest im on obojętny. To pierwsze można zrozumieć, bo to

Reklama
Reklama

oznacza dobrą końcówkę roku, ale jeśli prawdziwsza jest ta druga informacja?

Dlaczego ten ruch miałby być im obojętny? Być może nie wiążą z nim większych

nadziei. Taki wniosek rodzi oczywiście wątpliwości posiadania długich

pozycji.

Wątpliwości to jednak jeszcze nie sygnał. Sytuacja jest może mało wygodna,

Reklama
Reklama

ale nie ma na razie żadnych racjonalnych, na bazie analizy technicznej,

przesłanek do pozbywania się długich pozycji. Na razie żaden poziom wsparcia

nie został pokonany, a jak wiemy, tylko taka sytuacja może skłonić do zmiany

nastawienia. Na razie w każdym horyzoncie czasowym mamy trend wzrostowy.

Próby łapania szczytów w takiej sytuacji obarczone są bardzo dużym ryzykiem

Reklama
Reklama

porażki. Jak pokazały ostatnie dni, rynek jest w stanie rosnąć nawet, gdy

nie szaleje z euforią. Słabość w drugiej części sesji nie była na tyle

znacząca, by wywołać reakcję. Miejsca na bezpieczny spadek jeszcze trochę

zostało, bo pierwszym poważniejszym wsparciem w tej chwili jest poziom

ostatniego lokalnego dołka na 2520 pkt i 2530 pkt w przypadku indeksu

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama