Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 05.01.2006 14:55

Na początek przepraszam, bo w ferworze giełdowej walki w sposób dość

oczywisty pomyliłem się przy danych Initial Claims. Dane bardzo dobre i

potwierdzają świetną ocenę rynku pracy przedstawianą przez konsumentów w

publikowanych ostatnio ankietach.

Jeśli zaś chodzi o ocenę dzisiejszej sesji, to znowu popyt dyktował warunki.

Reklama
Reklama

Oczywiście wszyscy posiadający długie pozycje zdecydowanie bardziej woleliby

oglądać codziennie kilkudziesięciopunktowe wzrosty, ale powtórzenie rajdu na

dzisiejszej sesji już tak mocno przegrzałoby rynek (wskaźniki straszą), że

korekta mogłaby być zbyt gwałtowna. Lepiej iść do góry trochę wolniej - taki

wzrost jest bardziej trwały.

Na poprzednich sesjach mieliśmy w czasie dynamicznego wzrostu tylko takie

Reklama
Reklama

"korekty w biegu", które były paliwem do kolejnego wzrostu. Tak samo trzeba

patrzeć na całą dzisiejszą sesję konsolidacji. Inwestorzy realizowali dziś

zyski i powoli przyzwyczajali się do akceptowania nowych poziomów cenowych.

Jeśli w piątek ta korekta nie zostanie pogłębiona, to kolejne grono

inwestorów przekona się, że nawet na tak wysokich poziomach nie ma teraz

żadnej podaży i wzrost musi zakończyć się albo euforycznym wyskokiem, albo

Reklama
Reklama

gwałtownym zaskakującym załamaniem spowodowanym zapewne naśladowaniem

odwrotu zagranicznych funduszy z rynków wschodzących. Na najbliższe sesje

nie ma na razie na horyzoncie wydarzenia, które mogłoby to spowodować.

Proszę tylko nie zrozumieć, że widzę jedynie wzrosty i totalną bezkarność

funduszy. Poziomy w przypadku niektórych spółek stają się nieco

Reklama
Reklama

abstrakcyjne, ale na obecnym etapie nie fundamenty rządzą na GPW, a

przepływy kapitału. Przepływy kapitału zarówno wśród krajowych instytucji

(TFI), jak i zagranicy inwestującej na emerging markets. A z każdej strony

gotówki jest w nadmiarze. Przy takim układzie prognozowanie zachowania rynku

jest bardzo utrudnione i najlepiej skoncentrować się wtedy na jego bieżącej

Reklama
Reklama

ocenie, jedynie reagując na pojawiające się sygnały. Na razie sytuacja

wygląda tak, że "sky is the limit", a z punktu widzenia AT naiwny optymizm

porzucić można najwcześniej dopiero po zejściu WIG20 pod poniedziałkowy

dołek. Warto też zauważyć, że to teraz pierwsze ważne (38,2%) zniesienie

fali wzrostowej rozpoczętej na przełomie października i listopada. Jak

Reklama
Reklama

widać, jest jeszcze dużo miejsca na bezpieczną korektę, która nie byłaby

jeszcze sygnałem zakończenia trendu wzrostowego. 64 65 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama