Poniedziałek przyniósł dalsze umocnienie się złotego, do czego przyczyniła się nominacja prof. Zyty Gilowskiej na stanowisko ministra finansów i wicepremiera od spraw gospodarczych w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Po południu za jedno euro płacono 3,76 zł, a za dolara 3,1150 zł. Dzisiaj rano złoty był nieco słabszy, do czego przyczyniły się głównie ranne wypowiedzi premiera. Po godz. 9:30 za jedno euro płacono 3,77 zł, a za dolara 3,12 zł.
Wczoraj podczas konferencji prasowej nowa minister nazwała siebie "chrześcijańskim liberałem" przyznając, że priorytetem rządu będzie kontrola wydatków publicznych, obniżenie części podatków i walka z bezrobociem. W kwestii przyjęcia przez Polskę euro stwierdziła, iż powinno to wprawdzie nastąpić jak najszybciej, ale tylko wtedy kiedy polska gospodarka będzie na to gotowa. Wygląda zatem na to, że Zyta Gilowska nie będzie "na razie" zbytnio drażnić opozycji, co sprzyja uchwaleniu budżetu na 2006 r. w najbliższą sobotę. Polityków jednak najwyraźniej znów zaczął "martwić" zbyt silny złoty, czemu dzisiaj rano ponownie dał wyraz premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadając rozmowy z osobami odpowiedzialnymi za politykę pieniężną. Przyznał, że poruszał już ten temat z minister Gilowską. Wydaje się jednak, że jedynym działaniem, które może odnieść skutek, a które jest w gestii rządu jest zmiana obecnej polityki zarządzania długiem publicznym, która zakładała zwiększenie emisji papierów na rynkach zagranicznych i wymianę pozyskanych w ten sposób środków na rynku międzybankowym. Cały czas krytycznie wypowiadali się na ten temat członkowie NBP i RPP i powtórzył to także dzisiaj prof. Dariusz Filar. Czy jednak rząd będzie chciał podjąć takie działania? Nawet jeżeli tak to nie jest to kwestia dni, a raczej tygodni bądź miesięcy.
Dzisiaj poznamy nowy program konwergencji, który jednak nie będzie zawierał konkretnych dat w kwestii naszego wstąpienia do strefy euro. Wcześniej pojawiały się plotki, iż takowe mogą się pojawić. Generalnie dokument ma skupić się na "żądaniach" wobec Komisji Europejskiej, aby ta umożliwiła zmianę niekorzystnego dla nas sposobu klasyfikacji funduszy emerytalnych. Z kolei jutro odbędzie się aukcja 10-letnich obligacji o wartości 2,8 mld zł (maksymalna wartość z podawanych wcześniej widełek). W tym samym czasie Komisja Europejska może wydać negatywną opinię nt. stanu przygotowań Węgier do strefy euro. Nie są to jednak informacje, które mogłyby znacząco zmienić panujący silny trend na złotym. Dla EUR/PLN kluczowymi poziomami są 3,78 jako opór i 3,75 jako wsparcie. Z kolei dla USD/PLN odpowiednikami są 3,13 i 3,10-3,11.
Rynek międzynarodowy:
Początek tygodnia przyniósł korektę eurodolara z piątkowych rekordowych poziomów. Notowania spadły do 1,2040 z piątkowego zamknięcia w okolicach 1,2150. Nie pomogły lepsze dane ze strefy euro odnośnie grudniowego odczytu wskaźnika PMI w sektorze usług, który wzrósł do najwyższego w ostatnich miesiącach poziomu. Później agencje opublikowały informacje z okresowego spotkania szefów banków centralnych w Bazylei, gdzie padły jedynie ogólnikowe stwierdzenia o tym, że globalny wzrost gospodarczy w 2006 r. będzie szybszy niż w roku ubiegłym. Z kolei wieczorem szef oddziału FED w Atlancie, Jack Guynn zasugerował, iż bank centralny nadal widzi ryzyka wzrostu inflacji, co zostało odebrane przez rynek, iż istnieje pewna przestrzeń do dalszych podwyżek stóp procentowych w USA. Nie bez znaczenia mogła być także wypowiedź znanego finansisty, George?a Sorosa, który przyznał, iż FED znalazł się w pułapce i cykl podwyżek stóp procentowych zakończy się dopiero na poziomie 4,75 proc. Dodał on również, iż to "przestrzelenie" się z poziomem oprocentowania funduszy może doprowadzić do recesji w 2007 r.