Wzrost kursu w rejon 1,2150 - 1,2160 świadczy nawet o częściowym pozbywaniu się waluty amerykańskiej. Częściowym to znaczy świadczącym o niezdecydowaniu. Nie doszło bowiem nawet do naruszenia obszaru ostatnich szczytów, co potwierdzałoby możliwość rozwinięcia kolejnej fali umocnienia euro względem dolara. Dzisiaj o godzinie 13:00 jedno euro wyceniane było na 1,2130. Pamiętajmy, że obok kluczowej w dniu dzisiejszym danej o wysokości deficytu poznamy również najnowsze odczyty cen w eksporcie i imporcie. Do wiadomości publicznej podany zostanie również komunikat po posiedzeniu ECB. Tak więc wszystko wskazuje na to, że druga część sesji będzie bardzo interesująca.
Sytuacja techniczna: widoczne na początku tygodnia zatrzymanie wzrostów i pierwsza wyraźniejsza korekta mają duże szanse, aby zostać odczytane ostatecznie jako powrót na rynek zwolenników krótkich pozycji. Po wczorajszej sesji widać jest jednak, że sentyment prodolarowy szybko traci na intensywności w oczekiwaniu na dzisiejsze dane makro. Analizując jednak obecny układ wskaźników widać jest, że sprzyja on (przynajmniej jak na razie) niedźwiedziom. Skuteczna obrona ostatnich szczytów może zakończyć się rozwinięciem silnej fali umocnienia zielonego. Zasięg spadku oceniać można na rejon 1,2000 - 1,1980, pod warunkiem jednak pozytywnych danych "dla dolara" zza oceanu.
RYNEK KRAJOWY
Nerwowa sytuacja na polskiej scenie politycznej znalazła swoje odzwierciedlenie w nastrojach inwestorów. Zbliżający się nieubłaganie termin głosowania nad projektem ustawy budżetowej jest bezpośrednim powodem obecnego zamieszania w sejmie. Ponownie powróciła kwestia zawiązania czegoś na kształt koalicji lub przedterminowych wyborów. Mniejszościowy rząd premiera Marcinkiewicza nie mając większości w sejmie może mieć poważne trudności z przegłosowaniem budżetu, a to może być bezpośrednią przyczyną rozwiązania sejmu. Pytaniem zasadniczym krążącym zapewne aktualnie w kuluarach jest: które z partii chcą wyborów, a które się ich bojąc chcą utrzymać obecne status quo?
Złoty tymczasem utrzymuje swoje bardzo silne stanowisko wobec większości głównych walut, potwierdzając tym samym dobrą kondycję polskiej gospodarki i pewne niezdecydowanie wśród inwestorów. Niezdecydowanie, ponieważ od dwóch dni polska waluta już nie umacnia się tak dynamicznie. Co więcej widać pewne oznaki realizacji zysków i zmniejszenia popytu. W czwartek o godzinie 11:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,7920, a za jednego dolara 3,1220 złotego. Inwestorzy nie lubią niepewności i to obecnie widać jest na rynkach.