Opublikowane w ostatnich dniach dane z USA dały niejednoznaczny obraz amerykańskiej gospodarki. Informacje o inflacji za grudzień pokazały jej spadek w ujęciu miesięcznym o 0,1 proc. wobec oczekiwanego wzrostu o 0,2 proc. Inflacja bazowa netto wyniosła jednak m/m 0,2 proc. i była zgodna z prognozami. W ciągu tygodnia członkowie FED-u podkreślali, że może być problem z utrzymaniem inflacji na niskim poziomie. Dodatkowo amerykański bank centralny w swoim raporcie, tzw. "Beżowej Księdze" stwierdził, że w końcówce ubiegłego roku aktywność gospodarki Stanów Zjednoczonych rosła. Podkreślono jednak co ważne, że biznes jest zaniepokojony rosnącymi kosztami energii. Prodolarowo zadziałały informacje o produkcji przemysłowej i wykorzystaniu mocy produkcyjnych za grudzień, napływie kapitałów netto za listopad, "tygodniowym bezrobociu" (do 14 stycznia) i nastrojach konsumentów za styczeń (dane wstępne). Przeciw zielonemu świadczyły za to informacje o aktywności sektora wytwórczego okręgu Nowego Jorku i Filadelfii za styczeń, a także te o nowych inwestycjach budowlanych i pozwoleniach na nie za grudzień. Ciosem dla dolara była także sprawa wyemitowania przez telewizję Al-Jazeera nagrania z wypowiedzią Osamy bin Ladena, w której podkreślił to, że al-Qaida szykuje się do kolejnych ataków na USA. Podobnie rzecz się miała z podaniem informacji o tym, że Iran transferuje swoje aktywa z zagranicznych rachunków. Jeżeli już chodzi o sprawę tego kraju to napięcie na linii Stany Zjednoczone i Europa - Iran dotyczące programu nuklearnego było jednym z dwóch głównych powodów (oprócz wydarzeń w Nigerii) silnego wzrostu cen ropy. Cena baryłki Brent z dostawą na marzec wzrosła do 66,0 dolarów i znalazła się na najwyższym poziomie od końca września. Jeżeli chodzi o dane z Eurolandu to produkcja przemysłowa za listopad była lepsza niż oczekiwano, a inflacja za grudzień okazała się zgodna z prognozami.