Dodatkowym argumentem przemawiającym za lokowaniem środków w innych walutach była drożejąca ropa światowa. Światowe ceny ropy poszybowały w górę na początku tygodnia, przekraczając 69 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od ponad czterech miesięcy, to jest od czasu niszczącego huraganu Katrina. W rezultacie poniedziałkowe ekstremum na rynku eurodolara uformowane zostało na poziomie 1,2293. Statystycznie jest to najwyższy poziom od 15 września 2005 roku.
Patrząc na rynek pod kątem informacji makroekonomicznych jeszcze dzisiaj opublikowany zostanie indeks wskaźników wyprzedzających ze Stanów Zjednoczonych za grudzień. Gorsze od ostatnich odczytów prognozy sprzyjają utrzymywaniu się negatywnego sentymentu do waluty amerykańskiej. Rynek oczekuje, że dzisiejsza wartość będzie niższa od listopadowej o 0,3%.
Sytuacja techniczna: wybicie z konsolidacji górą stało się już faktem, natomiast piątkowe zejście w okolice 1,2040 aktualnie uznać należy za ewidentną pułapkę. Pod koniec poniedziałkowej sesji zbliżyliśmy się w okolice górnego ograniczenia średniookresowego kanału wzrostowego. Bariera, z którą byki mogą mieć poważne problemy znajduje się w rejonie 1,2300 - 1,2320. Analizując obecną sytuację wskaźników technicznych na rynku w kontekście najbliższych kilkunastu godzin i biorąc pod uwagę możliwą realizację zysków właśnie tam wywnioskować można, że będą to pierwsze dobrze rokujące poziomy do zajmowania krótkich pozycji.
RYNEK KRAJOWY
Początek nowego tygodnia na krajowym rynku walutowym to przede wszystkim zmiany wynikające z przetasowań cen na rynku światowym. Wskutek gwałtownych i silnych spadków na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych doszło do zdecydowanej wyprzedaży amerykańskiej waluty. Deprecjacja zielonego spowodowała spadek kursu USD/PLN w rejon pierwszego silnego wsparcia 3,1300. Ruch nastąpił jeszcze przed otwarciem polskiej sesji, co uniemożliwiło jakiekolwiek działania obronne ze strony polskich inwestorów. O godzinie 14:00 jeden dolar zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym wyceniany był na 3,1293 złotego, a jedno euro na 3,8415. Na rynku złotego obecnie ewidentnie widać jest wpływ dwóch zasadniczych czynników, a właściwie ich źródeł. Pierwsze to rynek międzynarodowy i nastroje wokół euro i dolara, a drugie do polska sytuacja polityczna i wciąż wiszące nad nami widmo przedterminowych wyborów. Inwestorzy oczekujący cały czas na zakończenie bałaganu w sejmie wydają się być już zmęczeni brakiem jakichkolwiek rozwiązań. Dowodem tego może być brak jakiejkolwiek reakcji rynku na zmieniające się jak w kalejdoskopie pogłoski z Wiejskiej. Rynek oczekuje, że kluczowy dla dalszych losów złotego i generalnie polityki na najbliższe miesiące może być jutrzejszy dzień, kiedy to dojdzie do głosowania nad ustawą budżetową.