Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 10.02.2006 14:59

Po katharsis na KGHM zaczęliśmy w końcówce krótkie odreagowanie. Takie

zachowanie po części potwierdza, że nie mieliśmy do czynienia z agresywną

podażą skracającą pozycje w obawie przed jakimiś głębszymi spadkami.

Przecena bardziej wynikała dzisiaj z niskiej płynności i skoncentrowaniu

podaży na spółkach mających największych wpływ na WIG20. Odbijamy przy tym

Reklama
Reklama

na nieco większych obrotach (choć i tak niskich w skali całej sesji).

Proszę nie zrozumieć, że optymistycznie patrzę na taką sesję. Trudno o to po

nieudanym czwartkowym wybiciu w górę. Nie można natomiast na podstawie

dzisiejszej przeceny snuć wizji początku głębszych spadków. Zmienność w

ostatnich tygodniach jest rekordowa, więc dopóki nie przebijemy lutowych

dołków (także będzie można tu mówić o formacji głowy z ramionami - choć w

Reklama
Reklama

nieco dłuższym horyzoncie) obraz rynku pozostaje neutralny. Do takiej oceny

dzisiejszego spadku zachęca też brak potwierdzenia ze strony rynków regionu.

Większość zachowywała się analogicznie do giełd zachodnich, z jednym

tureckim rodzynkiem rosnącym +1,5%. Umacniające się waluty tez nie wskazują

na odpływ kapitałów z emerging markets.

Na kolejnych sesjach kontrolę nad rynkiem przejmą fundamenty. W poniedziałek

Reklama
Reklama

poznamy wyniki TPS, we wtorek KGHM, a w czwartek PKO BP. To pierwsza piątka

WIG20 mająca razem aż 36% udział w portfelu. Jeśli te raporty wskażą

funduszom kierunek, to reszta publikacji może okazać się tylko tłem jeśli

chodzi o wpływ na indeks. Jednocześnie zwróciłbym już teraz uwagę, że choć

TPS poda wyniki w poniedziałek przed sesją, to poważniejszą reakcję możemy

Reklama
Reklama

zobaczyć dopiero kolejnego dnia. Wraz z zakończeniem poniedziałkowej sesji

rozpocznie się konferencja z analitykami, na której szerzej przedstawione

zostaną prognozy spółki. To może ograniczać reakcję na sam raport.

Jeśli chodzi o prognozę na najbliższe sesje, to zamiast grać w trzy karty i

obstawiać reakcję bardzo rozemocjonowanego rynku na publikację w/w spółek,

Reklama
Reklama

radzę poczekać i zagrać w otwarte karty. Nawet jeśli ma się to odbyć kosztem

dołączenia nieco spóźnionym do ewentualnego gwałtownego ruchu. Po stronie

korzyści z tego wynikających stoi ograniczenie ryzyka, choć oczywiście nie

wszyscy widzą w tym wartość samą w sobie. Na kolejny komentarz w imieniu

Kamila zapraszam do Weekendowej. 94 95 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama