Zwiększenie popytu na amerykańską walutę w odpowiedzi na tą wiadomość dowodzi, że rynek pomimo prognoz liczył się najprawdopodobniej z jeszcze gorszymi odczytami. Kurs eurodolara w kilkanaście minut po ogłoszeniu informacji przełamał wsparcie w rejonie 1,1930 - 1,1940, czyli poziom, który skutecznie powstrzymywał zwolenników silniejszego dolara. Minimum, które odnotowane zostało jeszcze w piątek, a pogłębione podczas dzisiejszej sesji odnotowane zostało na poziomie 1,1890. Pozytywny sentyment do waluty amerykańskiej wzmacniany jest przez oczekiwania, że nowy szef Fed Ben Bernanke podczas swojego pierwszego wystąpienia w amerykańskim Kongresie zasugeruje konieczność dalszego podwyższania stóp procentowych w USA. Rynek spodziewa się, że zanim zakończy się seria podwyżek kosztów kredytów w USA, główna stopa funduszy federalnych wzrośnie z obecnych 4,50 proc. do 5 proc. Pozytywne sygnały dla rosnącego popytu na zielonego płynną również z tzw. rynków wyprzedzających, ze szczególnym wskazaniem na rynek ropy naftowej. O kliku dni ceny tego surowca coraz wyraźniej pokazują niższe zakresy. Dzisiaj za baryłkę crude zapłacić trzeba było już poniżej 62 dolarów. Ruch taki zyskuje na znaczeniu w świetle ostatnich doniesień z Iranu. (jednego z głównych eksporterów ropy) Źródła dyplomatyczne zbliżone do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w Wiedniu poinformowały w poniedziałek, że Iran uruchomił już procesy wzbogacania uranu. Wzbogacony w tym procesie uran może służyć dla celów pokojowych, lecz także dla produkcji broni jądrowej. Jak na razie więc zwolennicy powrotu na rynek mocnego dolara mogą czuć się bezpiecznie. Bezpieczeństwo to może zostać poddane próbie już w środę, kiedy to rynek pozna kluczową w tym tygodniu informację o wielkości przepływu kapitałów do USA.
O godzinie 15:30 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,1885 dolara.
Sytuacja techniczna: piątkowa reakcja rynku i spadek notowań eurodolara poniżej ważnego wsparcia 1,1930 - 1,1940 zanegowały scenariusz utrzymania się kursu w średnioterminowym kanale wzrostowym. Poniedziałkowy dołek na poziomie 1,1878 i brak jakiejkolwiek reakcji obronnej ze strony byków świadczą o zdecydowanej przewadze podaży. Z punktu widzenia jednak najbliższych godzin i obecnego układu wskaźników nie można wykluczyć, że dojdzie do większej mobilizacji w obozie zwolenników długich pozycji i próby rozwinięcia technicznej korekty wzrostowej. Najbliższy opór umiejscowiony jest w rejonie 1,1930 - 1,1940 i trudno oczekiwać, aby doszło do jego trwałego przełamania. Kolejne silne wsparcie wyrysować można aktualnie na 1,1820 - 1,1825.
RYNEK KRAJOWY
Podczas poniedziałkowej sesji na krajowym rynku walutowym przewaga leżała zdecydowanie po stronie podaży. Polska waluta systematycznie, acz małymi krokami traciła na wartości. O godzinie 15:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8030 złotego, a za jednego dolara 3,2000. Informacją, która poruszyła rynkiem były niepotwierdzone informacje o możliwości rozwiązania parlamentu przez prezydenta. Wizja przedterminowych wyborów i destabilizacji polityczno-finansowej kraju automatycznie przełożyła się na spadki na warszawskim parkiecie i wykształcenie nowych ekstremum na głównych parach z udziałem złotego.