Reklama

FOREX - DESK: Rynek zagraniczny

Wczorajszy dzień stał pod znakiem dynamicznego spadku wartości dolara na rynku międzynarodowym. Tym samym przerwany został na wielu parach pat, w jakim rynek tkwił od około trzech tygodni. Może to teraz stanowić zapowiedź zapoczątkowania jakieś trwalszej tendencji, która w tym układzie nie sprzyjałaby posiadaczom amerykańskiej waluty.

Publikacja: 03.03.2006 06:51

Co istotne, ciężko się doszukiwać jakiś konkretnych czynników o podłożu fundamentalnym, które mogłyby spowodować taki ruch. Oczywiście na pierwszy rzut oka wyłaniać się może kwestia wczorajszej decyzji ECB o podwyższeniu poziomu stóp procentowych o 25pb, co miałoby podziałać ożywczo na kupujących euro do dolara, ale poważnym mankamentem takiego założenia jest to, że ta decyzja była przez rynek doskonale znana, a zatem już dawno zdyskontowana. Taka też była pierwsza reakcja, gdzie w zasadzie nic się nie działo, poza kosmetycznymi zmianami. Również na konferencji po ogłoszeniu decyzji nie padło nic nowego, poza tym, co już od dawna wiadomo, czyli planowane przyspieszenie wzrostu PKB przekładało się będzie na rosnące ryzyko inflacji, co właśnie wczorajsza decyzja odzwierciedla. Jeśli chodzi o pozostałe dane, to nie było tu większego zaskoczenia. Na graczy nie wpłynął Raport Challengera, jak również informacje o ilości nowych wniosków o zasiłki, które szacowano na 285k, a faktycznie wyniosły 294k.

Z danych publikowanych w dniu dzisiejszym od rana zapoznamy się z indeksami PMI w sektorze usług za luty dla Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Strefy Euro. Dla Eurolandu podane zostaną również styczniowa sprzedaż detaliczna, której wzrost szacuje się na 0,6%, oraz dynamika PKB w IV kwartale. Analitycy spodziewają się, że wyniesie on 1,7%. Z danych z rynku amerykańskiego o 15.45 poznamy lutowy indeks nastroju Michigan Sentiment (prog. 87,5pkt) oraz o 16.00 indeks ISM w sektorze usługowym (prog. 58pkt).

EUR/USD

Można zakładać, że wczorajszy wyskok eurodolara był w głównej mierze zasługą czynników technicznych. Często jest bowiem tak, że im dłuższa konsolidacja, tym silniejsze wybicie. Wczorajsza podwyżka stóp przez ECB mogła więc okazać się jedynie zapalnikiem / impulsem, ale całą resztę zrobiły stop lossy. W rezultacie pokonaliśmy opór przy 1.1975 i wzrost zdołał niemal jednym ruchem dojść do okolic 1.2050. Przy około 1.2068 zlokalizowany jest poziom 161,8% wysokości ostatniej, 3-tygodniowej konsolidacji. Przy 1.2072 znajduje się natomiast 50% zniesienie spadku, jaki został zapoczątkowany pod koniec stycznia. Można więc ten zakres uważać za najbliższy opór. Jego przełamanie otwierałoby drogę do ostatniego, 61,8% zniesienia, które wyznaczone zostało przy 1.2130. Jeśli chodzi o wsparcia, to popytu w obecnej sytuacji należałoby się spodziewać przy 1.1975, czyli przełamanym wczoraj oporze. Jeśli to aktualne, wzrostowe wybicie miałoby być kontynuowane, kurs nie powinien się zasadniczo cofnąć pod ten poziom. Gdyby tak się stało, wzrosłoby znacznie prawdopodobieństwo skierowania się do dolnego ograniczenia niedawnej konsolidacji, czyli w rejon 1.1830.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Zdecydowanie spokojniej było na dolarjenie. Tutaj rynek od początku tygodnia wpadł w konsolidację po zeszłotygodniowej fali spadkowej. Co jednak istotne, minione dni doprowadziły tu do ukształtowania się formacji odwróconej RGR, natomiast obecnie można zakładać, że rynek próbuje się wybić ponad poziom linii szyi, czyli 116.40. Trwałe wyjście ponad ten poziom miałoby szansę zapoczątkować nieco większą korektę niedawnej fali przeceny amerykańskiej waluty. Minimalny zasięg wynikający z wysokości formacji to okolice 117.50. Warto również dodać, że lekko pozytywnej wymowy można się także doszukiwać w fakcie zatrzymania niedawnego spadku w rejonie 61,8% zniesienia poprzedniej fali wzrostowej, która zapoczątkowana została w połowie stycznia. Taki układ nadal każe sądzić, że zeszłotygodniowa przecena dolara była jedynie korektą. Sytuacja dość wyraźnie by się zmieniła w przypadku przełamania minimów z tego tygodnia, czyli okolic 115.50. Wówczas spodziewać należałoby się docelowo nawet skorygowania ostatniej, miesięcznej fali wzrostowej w całości, czyli do 113.44.EUR/JPY

O ile na dolarjenie było wczoraj stosunkowo spokojnie, o tyle zdecydowanie więcej działo się na eurojenie. Tutaj japońska waluta dość wyraźnie przyspieszyła tendencję aprecjacyjną, jaka od paru dni była widoczna po zatrzymaniu się cen w rejonie styczniowego dołka przy 137.06. Obecnie odbicie doprowadziło już do okolic 140.15. Najbliższy opór znajduje się obecnie przy 140.30, a jest nim 50% zniesienie całego spadku, zapoczątkowanego na początku lutego. Nieco wyżej (140.60) zlokalizowana jest także miesięczna, spadkowa linia trendu, która w tym miejscu krzyżuje się także z przełamaną wcześniej linią wzrostową. Podażowa wymowa rejonu 140.60 jest więc przez to powiększona o ewentualność ruch powrotnego. O jakiś trwalszych perspektywach popytu można więc będzie mówić dopiero po wyjściu cen ponad rejon 140.60. Kolejne opory to 141.02 (61,8% zniesienie) oraz 141.66 (zeszłotygodniowy wierzchołek).

GBP/USD

Stosunkowo spokojnie zachowywał się za to wczoraj funt względem amerykańskiej waluty. Oczywiście również widoczne było tu osłabienie dolara, ale jego skala nie doprowadziła do wygenerowania żadnych, poważniejszych sygnałów sprzedaży amerykańskiej waluty. Obecnie nadal można tu mówić o konsolidacji o lekko wzrostowym nachyleniu. Na przestrzeni ostatnich trzech tygodni doprowadziła ona do pojawienia się formacji wzrostowego kanału. Obecnie jego zakres to 1.7410 - 1.7610. Można więc zakładać, że wybicie się poza ten rejon doprowadzi do wyznaczenia jakiegoś bardziej dynamicznego ruchu, a póki co skazani jesteśmy na poruszanie się cen w zakresie tej formacji.

USD/CHF

Ciekawiej było za to na parze dolara względem szwajcarskiej waluty. Wczorajsze, dynamiczne osłabienie amerykańskiej waluty przełożyło się na wyraźne przełamanie wsparcia przy 1.3050, co potraktować można jako zapowiedź dalszego osłabienia dolara (choć nie wykluczałbym jeszcze pojawienia się ruchu powrotnego do okolic 1.3050/60). Przypomnę, że we wspomnianym rejonie znajdowała się średnioterminowa, wewnętrzna linia trendu, nad której poziom udało się bykom powrócić na początku lutego. Jak na razie spadek cen zdołał dotrzeć do okolic 1.2980, gdzie zlokalizowane jest 38,2% zniesienie całej fali wzrostowej, zapoczątkowanej pod koniec stycznia. Jego poprawienie kazałoby się spodziewać dalszego spadku wartości dolara. Sytuacja posiadaczy tej waluty w krótkim terminie uległa więc pogorszeniu i jak na razie ciężko się doszukiwać jednoznacznych czynników, które mogłyby to zmienić. Nawet powrót nad 1.3050/60, czyli wewnętrzną linię trendu, niewiele by tu zmienił, bowiem tak częste jej przekraczanie jedynie zmniejszałoby jej wiarygodność jako poziomu sygnalnego.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama