Co istotne, ciężko się doszukiwać jakiś konkretnych czynników o podłożu fundamentalnym, które mogłyby spowodować taki ruch. Oczywiście na pierwszy rzut oka wyłaniać się może kwestia wczorajszej decyzji ECB o podwyższeniu poziomu stóp procentowych o 25pb, co miałoby podziałać ożywczo na kupujących euro do dolara, ale poważnym mankamentem takiego założenia jest to, że ta decyzja była przez rynek doskonale znana, a zatem już dawno zdyskontowana. Taka też była pierwsza reakcja, gdzie w zasadzie nic się nie działo, poza kosmetycznymi zmianami. Również na konferencji po ogłoszeniu decyzji nie padło nic nowego, poza tym, co już od dawna wiadomo, czyli planowane przyspieszenie wzrostu PKB przekładało się będzie na rosnące ryzyko inflacji, co właśnie wczorajsza decyzja odzwierciedla. Jeśli chodzi o pozostałe dane, to nie było tu większego zaskoczenia. Na graczy nie wpłynął Raport Challengera, jak również informacje o ilości nowych wniosków o zasiłki, które szacowano na 285k, a faktycznie wyniosły 294k.
Z danych publikowanych w dniu dzisiejszym od rana zapoznamy się z indeksami PMI w sektorze usług za luty dla Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Strefy Euro. Dla Eurolandu podane zostaną również styczniowa sprzedaż detaliczna, której wzrost szacuje się na 0,6%, oraz dynamika PKB w IV kwartale. Analitycy spodziewają się, że wyniesie on 1,7%. Z danych z rynku amerykańskiego o 15.45 poznamy lutowy indeks nastroju Michigan Sentiment (prog. 87,5pkt) oraz o 16.00 indeks ISM w sektorze usługowym (prog. 58pkt).
EUR/USD
Można zakładać, że wczorajszy wyskok eurodolara był w głównej mierze zasługą czynników technicznych. Często jest bowiem tak, że im dłuższa konsolidacja, tym silniejsze wybicie. Wczorajsza podwyżka stóp przez ECB mogła więc okazać się jedynie zapalnikiem / impulsem, ale całą resztę zrobiły stop lossy. W rezultacie pokonaliśmy opór przy 1.1975 i wzrost zdołał niemal jednym ruchem dojść do okolic 1.2050. Przy około 1.2068 zlokalizowany jest poziom 161,8% wysokości ostatniej, 3-tygodniowej konsolidacji. Przy 1.2072 znajduje się natomiast 50% zniesienie spadku, jaki został zapoczątkowany pod koniec stycznia. Można więc ten zakres uważać za najbliższy opór. Jego przełamanie otwierałoby drogę do ostatniego, 61,8% zniesienia, które wyznaczone zostało przy 1.2130. Jeśli chodzi o wsparcia, to popytu w obecnej sytuacji należałoby się spodziewać przy 1.1975, czyli przełamanym wczoraj oporze. Jeśli to aktualne, wzrostowe wybicie miałoby być kontynuowane, kurs nie powinien się zasadniczo cofnąć pod ten poziom. Gdyby tak się stało, wzrosłoby znacznie prawdopodobieństwo skierowania się do dolnego ograniczenia niedawnej konsolidacji, czyli w rejon 1.1830.
USD/JPY