Kondycję rynku najlepiej widać w czasie odreagowania po bardzo gwałtownym ruchu. Dzisiejsza sesja była właśnie okazją do odrabiania strat. Stworzyły ją rynki azjatyckie, oraz uspokojenie nastrojów na rynkach regionu i to mimo, że indeks CRB narusza bardzo istotne wsparcie, co w ostatnich dniach indeksy giełd emerging markets wręcz przerażało. Niestety byki tej dzisiejszej szansy nie wykorzystały. Dobra sesja wyglądałaby tak, że zaczynamy w strachu przy poprzednim zamknięciu i wraz z upływem czasu na rynku pokazuje się coraz większy kapitał przekonany o trwałości rozpoczętego odreagowania. Zamiast tego, mieliśmy dzisiaj wyznaczenie sesyjnych szczytów tuż po wysokim rozpoczęciu notowań, a dalsza część dnia to systematyczne
osuwanie przerwane tylko na chwilę często spotykaną popołudniową konsolidacją. Oczywiście był to spadek zupełnie inny od tych na ostatnich dwóch sesjach. Indeks na południe ciągnął nie strach wobec rynkowego otoczenia (waluty, obligacje, surowce, pozostałe indeksy rynków wschodzących), ale brak nadziei na powrót pod szczyty hossy. Pocieszać się można tylko tym, że to drugie wyleczyć jest znacznie łatwiej, niż faktyczny odpływ zagranicznego kapitału. Podsumowując dzisiejszą sesję jednym zdaniem, należałoby teraz powiedzieć - niewykorzystana bycza szansa. O tym czy będzie kolejna, zadecyduje już reakcja światowych rynków na amerykański raport z rynku pracy. 77 78 MP