Dolarowi pomogło, choć w znacznie mniejszym stopniu niż tego oczekiwała większość inwestorów wystąpienie szefa Fed. Ben Bernanke na spotkaniu w Klubie Gospodarczym Nowego Jorku powiedział, że niedawne odwrócenie krzywej rentowności amerykańskich obligacji skarbowych nie jest sygnałem nadchodzącej słabszej koniunktury gospodarczej. Oczekiwanie, na to co powie szef Fed przesłoniło całkowicie wydźwięk informacji makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, które pomimo że niekorzystne okazały się lepsze od prognoz. Indeks wskaźników wyprzedzających (LEI) w lutym opublikowany jeszcze przed wystąpieniem spadł o 0,2 procent (prognoza -0,3 procent).
Bardzo nerwowo było znowu na rynku surowców. Baryłka ropy z kwietniowych kontraktów staniała w poniedziałek na NYMEX o 2,35 USD, czyli prawie 4 proc. Na zamknięciu płacono za nią 60,42 USD. To jej najniższa cena od 10 marca.
W rezultacie wartość dolara względem euro ustabilizowała się w rejonie porannych dołków i o godzinie 09:30 wyniosła 1,2127.
W środę poznamy informacje na temat inflacji w Stanach Zjednoczonych. Wskaźnik ten po raz kolejny generować może sygnał do następnej podwyżki kosztu pieniądza. Rynek zgodnie z publikowanymi prognozami oczekuje spadku tego wskaźnika, co z punktu widzenia dotychczasowej polityki pieniężnej Fed sugerować może podniesienie stóp o 25 punktów bazowych.
Sytuacja techniczna eurodolara: godziny sesji azjatyckiej przyniosły klasyczne odreagowanie ostatnich silnych wzrostów. Kurs zszedł w związku z tym w rejon wskazywanego wczoraj wsparcia 1,2140 - 1,2150. Obraz wskaźników nie potwierdził jednak jednoznacznie jak dotąd powrotu na rynek mocniejszego dolara, co w perspektywie najbliższych godzin przełożyć się może w próbę powrotu kursu do wyższych poziomów. Najbliższe wsparcie to 1,2120, a opór 1,2140.