Zgodnie z oczekiwaniami wczorajsze informacje statystyczno-ekonomiczne z Eurolandu nie miały wpływu na zmiany cen walut. Większego echa nie wywołał również komunikat o zmianie zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Jak poinformował amerykański Departament Energii zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych spadły w ubiegłym tygodniu o 1,31 mln baryłek, czyli 0,4 proc. i wyniosły 338,6 mln baryłek. Analitycy spodziewali się wzrostu zapasów o 2,8 mln baryłek.
O godzinie 09:30 jedno euro wyceniane było na 1,2071 dolara.
Czwartek przyniesie większą ilość danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, co w godzinach popołudniowych wpłynąć może na ożywienie handlu. Najważniejsze będą tradycyjnie ilość nowozarejestrowanych bezrobotnych oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym. Rynek bazując na podanych do opinii publicznej prognozach oczekuje utrzymania się tygodniowego wskaźnika bezrobocia na dotychczasowym poziomie i pogorszenia drugiego wskaźnika.
Sytuacja techniczna eurodolara: przełamanie wskazywanego wczoraj wsparcia w rejonie 1,2070 - 1,2080 i nowy dołek na poziomie 1,2048 są dowodem na utrzymanie się widocznej od kilku dni tendencji. Systematyczne umacnianie dolara względem euro odczytywane jako korekta ostatnich wzrostów jak na razie nie jest więc wyraźnie zagrożone. Sytuację zmienić mogą zapowiedziane na dzisiaj dane zza oceanu. Dlatego też dzisiejszą sesję podzielić można na dwie części. Pierwsza - do czasu publikacji, to ograniczona zmienność pomiędzy wsparciem w rejonie 1,2040 - 1,2045, a pierwszym oporem umiejscowionym obecnie w okolicach 1,2070 - 1,2080. Druga część determinowana będzie najprawdopodobniej wynikami makro. Analiza intra day pomimo naruszenia wczorajszego wsparcia w dalszym ciągu jeszcze bardziej wskazuje na zakończenie korekty niż na jej zdecydowane pogłębienie. Technicznym sygnałem powrotu do wzrostów będzie wyjście kursu powyżej 1,2100.
RYNEK KRAJOWY