Departament Handlu USA podał w ogłoszonym komunikacie, że produkt krajowy brutto USA wzrósł w IV kwartale 2005 roku o 1,7 proc. wobec wzrostu o 4,1 proc. w III kwartale. To najwolniejsze tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki od prawie 3 lat. Wcześniej szacowano wzrost na 1,6 proc. W rezultacie na rynku eurodolara doszło do wygenerowania kolejnego szczytu, który tym razem wyniósł 1,2175. Zbytnim optymizmem nie napawała również informacja o stanie zarejestrowanych nowych bezrobotnych. Komunikat pokazał spadek, ale tylko o 10 tys. w porównaniu do ostatniego odczytu. Stan bezrobotnych w ujęciu tygodniowym utrzymuje się cały czas powyżej progu 300 tys., czyli granicy mogącej niepokoić. Wszystko więc wskazuje na to, że klimat wokół amerykańskiej waluty systematycznie się pogarsza, a wskaźnikami potwierdzającymi taki stan rzeczy są rosnące ceny ropy i metali szlachetnych. Cena baryłki crude po wczorajszym przełamaniu bariery 66 USD wyceniana dzisiaj była 66, 74 dolara, natomiast wartość złota jest coraz bliższa magicznej granicy 600 dolarów!
O godzinie 9:00 za jedną uncję trzeba było zapłacić już 587,15 dolara! W tym samym czasie jedno euro względem dolara znajdowało się na poziomie 1,2135.
Piątek podobnie jak wczorajszy dzień obfitować będzie w bardzo ważne dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Najważniejsze będą jak zwykle: indeks nastroju Uniwersytetu Michigan oraz indeks Chicago PMI. Prognozy dla tych wskaźników są niemal identyczne jak te z jakimi mamy do czynienia już od kilku dni - nie różnią się praktycznie od ostatnich odczytów. Nie można w związku z tym wykluczyć sytuacji, że przy większych odchyleniach inwestorzy reagować będą bardzo nerwowo. Przed południem rynek zapozna się również z danymi z Eurolandu (indeksem nastroju konsumentów, indeksem nastroju biznesu oraz nastrojami w gospodarce). Rynek jednak od jakiegoś czasu jest obojętny na tego typu publikacje. Tak tez będzie zapewne i tym razem.
Sytuacja techniczna eurodolara: scenariusz się zrealizował: kurs wzrósł w rejon wskazywanego wczoraj oporu 1,2170. Początek piątkowej sesji przyniósł klasyczną korektę, która najprawdopodobniej widoczna będzie jeszcze przez parę najbliższych godzin. Pierwsze wparcie wyrysować można na rejon 1,2100 - 1,2110. Do rozstrzygnięcia kierunku dojść może jednak dopiero w drugiej części sesji, kiedy to rynek pozna dane zza oceanu. Znaleźliśmy się w obszarze dość charakterystycznych poziomów, wybicie się bowiem kursu powyżej 1,2170, a potem 1,2200 jest w stanie otworzyć drogę dla kolejnej silnej fali wzrostowej. Na rynku cały czas widoczny jest dość duży potencjał wzrostowy, który zakończyć się może dopiero w rejonie figury 1,2300.
RYNEK KRAJOWY